Postępowanie obejmowało pięć wątków związanych z protestem przeciwko planom utworzenia w mieście Centrum Integracji Cudzoziemców.
Pięć wątków śledztwa
Jak poinformował szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski, w dwóch przypadkach śledczy uznali, że badane zachowania nie zawierają znamion czynu zabronionego. Trzy pozostałe postępowania zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców.
Pierwszy z badanych wątków dotyczył zajęcia mównicy przez Roberta Bąkiewicza, odmowy jej opuszczenia oraz kierowania gróźb wobec radnych, które miały doprowadzić do określonego sposobu głosowania. Drugi obejmował podejrzenie stosowania przemocy lub gróźb wobec funkcjonariuszy straży miejskiej interweniujących podczas sesji. – Dwa z nich umorzono wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, a trzy, z powodu niewykrycia sprawców – poinformował prokurator Cezary Ołtarzewski.
Śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa ani w zajęciu mównicy przez Bąkiewicza, ani w przebiegu interwencji straży miejskiej.
Oplucie radnej i groźby śmierci
Pozostałe trzy wątki śledztwa dotyczyły kolportowania ulotek i plakatów, które miały narazić radnych na utratę zaufania wyborców, naruszenia nietykalności cielesnej jednej z radnych poprzez jej oplucie oraz kierowania gróźb śmierci wobec innego samorządowca.
– Kolejne trzy wątki obejmujące pomawianie radnych poprzez kolportowanie ulotek i plakatów, które miały ich narazić na utratę zaufania wyborców, naruszenie nietykalności cielesnej jednej z radnych poprzez jej oplucie oraz grożenie śmiercią innemu z radnych zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców – powiedział prok. Ołtarzewski.
Burzliwa sesja w Radomiu
Nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej została zwołana na wniosek klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości. Obrady dotyczyły stanowiska samorządu wobec planów utworzenia w Radomiu Centrum Integracji Cudzoziemców. Na sali obecni byli między innymi posłowie PiS Marek Suski i Radosław Fogiel. Robert Bąkiewicz pojawił się wraz z grupą swoich zwolenników i zażądał dopuszczenia do głosu. Następnie zajął miejsce przy mównicy i nie reagował na wezwania do jej opuszczenia.
Po interwencji straży miejskiej doszło do przepychanek, a na miejsce wezwano policję. Przewodniczący rady Mateusz Tyczyński przerwał obrady i złożył zawiadomienie do prokuratury.
Czytaj też:
Bąkiewicz z aktem oskarżenia. Tym razem chodzi o "wyrywanie chwastów" Czytaj też:
Komornik wszedł na konta Bąkiewicza. Pieniądze trafiły do "Babci Kasi"
