Według doniesień WP.pl Kijów odrzucił wszystkie propozycje kompromisu, zaoferowane przez stronę Polską, aby polubownie rozwiązać problem nadania jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Nie pomogła nawet mediacja Aleksandra Kwaśniewskiego. Wołodymyr Zełenski świadomie poszedł na zwarcie z Polską z kilku powodów. Po pierwsze, aby przykryć aferę Mindicza. Po drugie, aby umocnić swój wizerunek wielkiego patrioty, który asertywnie broni narodowych bohaterów i nie pozwala na obcy dyktat. Po trzecie, ukraiński prezydent wyraźnie Polską gardzi i nie uważa jej za partnera, któremu trzeba w czymkolwiek ustępować. To już prawidłowość, widoczna od momentu rozpoczęcia inwazji rosyjskiej: dopóki Polska ustępuje Ukrainie, dopóty Ukraina Polskę chwali. A gdy tylko Polska wystawia choćby najniższy rachunek, w odpowiedzi zostaje zrównana z Rosją, a Kijów, aby obejść głos Warszawy, zwraca się do silniejszych graczy i wspólnie z nimi próbuje załatwiać interesy naszym kosztem. Odebranie Orderu Orła Białego wywołało na Ukrainie (nie tylko u samego Zełenskiego) taką furię, jakby co najmniej polskie czołgi wjechały na ulice Lwowa.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

