Operacja prowadzona przez TAURON Ekoenergia miała umożliwić remont ponadstuletniej zapory, ale zakończyła się katastrofą ekologiczną. – Hennig-Kloska i Ula Zielińska bezpośrednio odpowiadają za setki tysięcy śniętych ryb w Zalewie Pilchowickim. Te dwie hosztaplerki od eko-kłamstw dopuściły do opróżnienia zbiornika w okresie letnim, co doprowadziło do masowego śnięcia ryb – napisał w mediach społecznościowych poseł PiS Marek Gróbarczyk.
Jezioro spuszczane od lutego
Proces opróżniania Jeziora Pilchowickiego ruszył w lutym 2026 roku. To pierwsza taka operacja od 1977 roku. Powodem jest remont strategicznej zapory uszkodzonej podczas powodzi w 2024 roku. Inwestycja ma kosztować 93 mln zł. W ostatnich miesiącach poziom wody był systematycznie obniżany. Z dna zaczęły wychodzić wraki łodzi, samochody, opony, a nawet broń i amunicja. Kluczowy moment przypadł jednak na koniec czerwca,w samym środku fali upałów.
Temperatury sięgały 38–39 stopni Celsjusza, a w sąsiednim województwie padł rekord 40,5 stopnia. Wtedy w zbiorniku praktycznie nie było już wody. W płytkich nieckach zostały tysiące ryb. – Obraz szkód jest przerażający, a zapach trudny do opisania – relacjonowali wędkarze z Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra.
Akcja ratunkowa bez sukcesu
Wędkarze spontanicznie ruszyli do akcji. Przy pomocy podbieraków wyławiali żywe ryby i przewozili je do czystej wody. Akcja trwała do wtorku, 30 czerwca, do godz. 11. – Przeżyły tylko małe ryby – informowali. Według świadków pod zaporą rozciągało się "cmentarzysko ryb", a martwe ciała płynęły Bobrem dalej w dół rzeki.
Marek Gróbarczyk nie zostawił suchej nitki na rządzie. – Przerażający obraz szkód, jakie swoimi głupimi pomysłami wywołała Ula Zielińska. Wędkarzom brakuje słów, żeby opisać tę tragedię. Rząd na czele z Donaldem Tuskiem ma to wszystko w nosie – napisał we wpisie w mediach społecznościowych. Polityk zarzuca rządowi brak nadzoru i dopuszczenie do opróżniania zbiornika w najgorszym możliwym momencie — podczas skrajnych upałów. – Skala niekompetencji, braku nadzoru i zwykłej głupoty to prawdziwy obraz rządu Donalda Tuska – ocenił.
Wędkarze: ostrzegaliśmy wcześniej
Lokalni wędkarze twierdzą, że przewidywali taki scenariusz od miesięcy. – Gdy popełniano kolejne błędy, proponowaliśmy pomoc przy odłowach. Wszystkie inicjatywy były ignorowane – podkreślili. Jarosław Krempa z PZW mówi wprost: – Jezioro Pilchowickie przestało istnieć. W praktyce przestał istnieć również odcinek Bobru poniżej zapory jako żywy ekosystem.
Dopiero po ujawnieniu skali problemu zwołano powiatowy i wojewódzki sztab kryzysowy. WIOŚ pobiera próbki, a Sanepid odradza mieszkańcom kontakt z wodą.
Czytaj też:
Martwe ryby w Odrze. "Ale to już nie interesuje aktywistów ekologicznych" Czytaj też:
Śnięte ryby w Zbiorniku Jeziorsko i unoszący się fetor. Kto za to odpowiada?
