Tysiące martwych ryb w Pilchowicach. Gróbarczyk uderza: Prawdziwy obraz rządu Tuska

Tysiące martwych ryb w Pilchowicach. Gróbarczyk uderza: Prawdziwy obraz rządu Tuska

Dodano: 
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska Źródło: PAP / Albert Zawada
Tysiące śniętych ryb, odór rozkładu. Tak wygląda finał opróżniania Jeziora Pilchowickiego na Dolnym Śląsku.

Operacja prowadzona przez TAURON Ekoenergia miała umożliwić remont ponadstuletniej zapory, ale zakończyła się katastrofą ekologiczną. – Hennig-Kloska i Ula Zielińska bezpośrednio odpowiadają za setki tysięcy śniętych ryb w Zalewie Pilchowickim. Te dwie hosztaplerki od eko-kłamstw dopuściły do opróżnienia zbiornika w okresie letnim, co doprowadziło do masowego śnięcia ryb – napisał w mediach społecznościowych poseł PiS Marek Gróbarczyk.

Jezioro spuszczane od lutego

Proces opróżniania Jeziora Pilchowickiego ruszył w lutym 2026 roku. To pierwsza taka operacja od 1977 roku. Powodem jest remont strategicznej zapory uszkodzonej podczas powodzi w 2024 roku. Inwestycja ma kosztować 93 mln zł. W ostatnich miesiącach poziom wody był systematycznie obniżany. Z dna zaczęły wychodzić wraki łodzi, samochody, opony, a nawet broń i amunicja. Kluczowy moment przypadł jednak na koniec czerwca,w samym środku fali upałów.

Temperatury sięgały 38–39 stopni Celsjusza, a w sąsiednim województwie padł rekord 40,5 stopnia. Wtedy w zbiorniku praktycznie nie było już wody. W płytkich nieckach zostały tysiące ryb. – Obraz szkód jest przerażający, a zapach trudny do opisania – relacjonowali wędkarze z Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra.

Akcja ratunkowa bez sukcesu

Wędkarze spontanicznie ruszyli do akcji. Przy pomocy podbieraków wyławiali żywe ryby i przewozili je do czystej wody. Akcja trwała do wtorku, 30 czerwca, do godz. 11. – Przeżyły tylko małe ryby – informowali. Według świadków pod zaporą rozciągało się "cmentarzysko ryb", a martwe ciała płynęły Bobrem dalej w dół rzeki.

Marek Gróbarczyk nie zostawił suchej nitki na rządzie. – Przerażający obraz szkód, jakie swoimi głupimi pomysłami wywołała Ula Zielińska. Wędkarzom brakuje słów, żeby opisać tę tragedię. Rząd na czele z Donaldem Tuskiem ma to wszystko w nosie – napisał we wpisie w mediach społecznościowych. Polityk zarzuca rządowi brak nadzoru i dopuszczenie do opróżniania zbiornika w najgorszym możliwym momencie — podczas skrajnych upałów. – Skala niekompetencji, braku nadzoru i zwykłej głupoty to prawdziwy obraz rządu Donalda Tuska – ocenił.

Wędkarze: ostrzegaliśmy wcześniej

Lokalni wędkarze twierdzą, że przewidywali taki scenariusz od miesięcy. – Gdy popełniano kolejne błędy, proponowaliśmy pomoc przy odłowach. Wszystkie inicjatywy były ignorowane – podkreślili. Jarosław Krempa z PZW mówi wprost: – Jezioro Pilchowickie przestało istnieć. W praktyce przestał istnieć również odcinek Bobru poniżej zapory jako żywy ekosystem.

Dopiero po ujawnieniu skali problemu zwołano powiatowy i wojewódzki sztab kryzysowy. WIOŚ pobiera próbki, a Sanepid odradza mieszkańcom kontakt z wodą.

Czytaj też:
Martwe ryby w Odrze. "Ale to już nie interesuje aktywistów ekologicznych"
Czytaj też:
Śnięte ryby w Zbiorniku Jeziorsko i unoszący się fetor. Kto za to odpowiada?

Źródło: X / Onet.pl/ Gazeta Wyborcza
Czytaj także