Marcin Dobski twierdzi też, powołując się na miejscowych radnych, że "zamówienie ma dostać pewna niemiecka firma odpadowa powiązana ze znaną siecią dyskontów". Prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech wcześniej zasłynął jako lider partii Panem Jest Jezus.
Rafał Piech to barwna postać. W 2023 r. założył ugrupowanie Polska Jest Jedna, zarejestrował listy wyborcze w niemal wszystkich okręgach i zdobył 1,63 proc. głosów w wyborach do Sejmu. Gdy partię zdelegalizowano z powodu niezłożenia w terminie sprawozdania finansowego za rok 2023, założył nową, z innym rozwinięciem skrótu PJJ: Panem Jest Jezus. Kilka miesięcy temu wyborczy start PJJ nieoczekiwanie przypomniał europoseł PiS Patryk Jaki. Podczas spotkania z wyborcami stwierdził, że głosy zebrane przez Piecha kosztowały Zjednoczoną Prawicę utratę władzy na rzecz Koalicji Obywatelskiej.
"Kilka lat temu za pieniądze miasta wybudowano w Siemianowicach drogę wyłożoną kostką brukową prowadzącą do osiedla, na którym mieszka Rafał Piech. Bez pozwolenia, bez projektu, za ok. 80 tys. zł. Sprawą zainteresował się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Oczywiście stwierdził, że to samowola. Dał jednak szansę Piechowi, wyznaczając termin, do którego miasto mogło wystąpić o legalizację drogi. Piech z niego nie skorzystał. Inspektor nakazał więc rozbiórkę drogi. Wyznaczył termin do 31 sierpnia 2024 roku. Jak zapewne się domyślacie, do dziś niczego nie rozebrano. Prezydent Piech i jego sąsiedzi nieprzerwanie korzystają z wybrukowanego dojazdu do swoich domów. Najlepsza w tym wszystkim jest jednak szczerość Rafała Piecha i jego rzecznika prasowego. Wysłałem do jego rzecznika kilka pytań, to nasza korespondencja: ‘Czy nadzór budowlany nakazał rozbiórkę tej drogi? Tak. Czy UM rozebrał tę drogę? Nie. Jaki był koszt budowy rozbiórki drogi? 78 789,87 zł’. Trochę jak w tym memie: ‘Nie boi się pan, że ktoś się dowie? Właśnie się pan dowiedział, i co?’" – napisał Dobski.
Druga historia opisana przez dziennikarza jest bardziej złożona i dotyczy przetargu na odbiór i przetwarzanie odpadów na najbliższe trzy lata. Według relacji radnych, na których powołuje się Dobski, Rafał Piech wpisał do przetargu parametry, które z pozoru wydają się niespójne.
"Cena za tonę: 1 364 zł za tonę, czyli o ok. 20% niż miasto płaciło w 2024 i 2025 roku. Przewidywaną masę śmieci do odebrania też znacząco zawyżono. W poprzednich latach mieszkańcy produkowali tyle samo odpadów – rocznie 26 385 ton. A do przetargu wpisano 27 240. W skali trzyletniego kontraktu to o ponad 2,5 tys. ton za dużo. W efekcie wycena całego trzyletniego kontraktu została zawyżona o ok 20 mln zł w stosunku do realnych potrzeb mieszkańców i wyniosła 111,4 mln zł” – czytamy we wpisie.
Dziennikarz pisze dalej, że pomimo zawyżonej wyceny, miasto otrzymało „realistyczne” oferty. Miały one wynieść kolejno 90 mln, 90,6 mln i 95,2 mln zł. Tyle że wszystkie trzy magistrat i tak uznał za zbyt drogie, ogłaszając, że przewidziany budżet na całe zamówienie ma wynosi jedynie 73,8 mln zł.
Podwyżka dla mieszkańców przegłosowana wspólnie z KO
„Zastanawiacie się, gdzie tu logika? Po co miasto sztucznie winduje wycenę, podpuszcza śmieciarzy do składania zawyżonych ofert a na końcu mówi wszystkim, że i tak nie ma na nic pieniędzy? Odpowiedź jest prosta. Gdy żadna ze złożonych ofert nie spełnia wymagań przetargu, piłka wraca do Piecha. Wtedy wszystko zależy od prezydenta, który może unieważnić przetarg, dosypać dowolną sumę pieniędzy i wskazać wykonawcę. Jak twierdzą radni, cała ta konstrukcja ma jeden cel: odebrać kontrakt konsorcjum, którego członkiem była miejscowa spółka komunalna. Udziały w niej ma miasto, ale podobno Piech skonfliktował się z jej drugim udziałowcem, lokalnym przedsiębiorcą. Choć Polska Jest Jedna, to radni przewidują, że Piech da zamówienie pewnej niemieckiej firmie odpadowej powiązanej ze znaną siecią dyskontów” – pisze dalej Dobski.
Według dziennikarza na wszystkim najbardziej ucierpią mieszkańcy którzy – ze względu na zawyżoną wycenę – dostaną podwyżkę opłat za śmieci. Pierwsza z nich została już nawet przegłosowana przez radę miasta. Uchwałę w tej udało się prezydentowi przeprowadzić dopiero podczas trzeciego głosowania. Dobski pisze, że podwyżka została „przepchnięta kolanem”. „Większość znalazła się dopiero przy trzecim głosowaniu, w którym – co za zaskoczenie – Piecha nieoczekiwanie wsparli radni KO, wcześniej głosujący przeciw podwyżce” – czytamy.
