O tym, że Krajowa Administracja Skarbowa wykorzystuje zdjęcia z systemu automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych (ANPRS) do weryfikacji deklaracji przedsiębiorców dotyczących wykorzystywania samochodów wyłącznie do działalności gospodarczej, napisała w czwartek (9 lipca) "Gazeta Wyborcza".
W przypadku wykrycia rozbieżności urzędy wzywają podatników do złożenia wyjaśnień, a w części spraw domagają się dopłaty zaległego podatku VAT wraz z odsetkami. Dziennik informuje o kwotach rzędu 10-20 tys. zł.
Kamery drogowe pomagają skarbówce. Kierowcy dostają wezwania
Jak czytamy w gazecie, do przedsiębiorców trafiają pisma zawierające datę, godzinę i miejsce zarejestrowania pojazdu przez kamery przy drogach. Dane te są porównywane z prowadzoną przez podatników ewidencją przebiegu pojazdu, która uprawnia do pełnego odliczenia VAT od wydatków związanych z samochodem.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami pełne, 100-procentowe odliczenie VAT jest możliwe tylko wtedy, gdy pojazd jest wykorzystywany wyłącznie do celów służbowych.
Wymaga to m.in. zgłoszenia pojazdu na formularzu VAT-26, prowadzenia szczegółowej ewidencji przebiegu oraz wprowadzenia zasad wykluczających użytek prywatny. W przeciwnym razie podatnikowi co do zasady przysługuje odliczenie 50 proc. VAT.
Fiskus może zażądać dopłaty podatku VAT
Według doniesień prasowych, w razie stwierdzenia nieprawidłowości fiskus może zakwestionować prawo do pełnego odliczenia podatku za okres do pięciu lat wstecz. W zależności od skali rozliczeń kwoty dopłat mogą sięgać od kilku do nawet kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych.
System ANPRS został pierwotnie wdrożony przez Krajową Administrację Skarbową do walki z przestępczością podatkową, w szczególności z nielegalnym obrotem paliwami. Obecnie dane z kamer wykorzystywane są także w kontrolach dotyczących rozliczeń podatkowych przedsiębiorców.
Czytaj też:
Skarbówka bierze pod lupę Ukraińców. Mogą dostać rachunki na lata wstecz
