Koncesjonowana Polonia

Koncesjonowana Polonia

Dodano: 
Gmach Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie
Gmach Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie Źródło: Wikimedia Commons
Waldemar Biniecki Od wielu lat państwo polskie przeznacza coraz większe środki finansowe na współpracę z Polonią i Polakami za granicą.

Powstają kolejne programy grantowe, konkursy, rady konsultacyjne i zespoły doradcze. Z pozoru mogłoby się wydawać, że wraz ze wzrostem nakładów rośnie również znaczenie światowej Polonii dla pozycji międzynarodowej Polski. Tak się jednak nie dzieje. Mimo coraz większej aktywności administracji państwowej wpływ diaspory na realizację polskiej racji stanu pozostaje ograniczony. Nie wynika to z braku pieniędzy ani z niedostatku zaangażowania samych środowisk polonijnych. Problem tkwi znacznie głębiej – w modelu, według którego państwo postrzega własną diasporę. Rodził się on w oparach alkoholu w Magdalence. Przez ostatnie trzy dekady wykształcił się system, który nagradza przewidywalność i uległość zamiast skuteczności, lojalność wobec administracji zamiast rzeczywistego wpływu oraz sprawne zarządzanie organizacjami zamiast budowania globalnej sieci polskich elit. W efekcie Polska administruje Polonią, zamiast wykorzystywać jej potencjał jako jednego z najważniejszych zasobów państwa a wielu przedsiębiorców rozwijających nowe technologie, profesorów światowych uczelni, ekspertów od sztucznej inteligencji, inżynierów sektora kosmicznego, specjalistów od cyberbezpieczeństwa, wojskowych, prawników, inwestorów oraz innych osób wpływu pozostaje, poza tym systemem.

Czy Polonia kocha granty?

Dyskusja o relacjach Polski z Polonią bardzo często sprowadza się do kwestii finansowania. Pojawiają się pytania o wysokość dotacji, sposób podziału środków czy przejrzystość konkursów. Są to zagadnienia ważne, lecz nie dotykają istoty problemu.

Grant nie jest celem samym w sobie. Jest jedynie narzędziem realizacji określonej polityki państwa. Znacznie ważniejsze pozostaje pytanie, kto decyduje o tym, kto staje się partnerem państwa polskiego.

To właśnie w tym miejscu rodzi się zjawisko, które można określić mianem koncesjonowanej Polonii.

Nie istnieje ustawa ustanawiająca taki model. Nie został on zapisany w żadnym akcie prawnym. Powstał on w rozmowach o przyszłości Polski w Magdalence, gdzie wyeliminowano Emigrację z udziału o rozmowach o przyszłości państwa polskiego. System rozwijał się stopniowo jako rezultat praktyki administracyjnej. To administracja publiczna decyduje, które organizacje otrzymują finansowanie, które zapraszane są do konsultacji, które uczestniczą w oficjalnych wydarzeniach oraz które przedstawiane są jako reprezentacja środowisk polonijnych. Żadna z osób decyzyjnych nigdy nie mieszkała za granicą i nie posiada żadnego doświadczenia w pracy z Polonia. Podstawą ich ekspertyzy są wyjazdy służbowe oraz sieć prywatnych znajomości.

W konsekwencji tworzy się zamknięty krąg instytucjonalny. Te same organizacje uzyskują dostęp do środków finansowych, informacji, kontaktów i prestiżu. Z czasem stają się naturalnymi partnerami państwa, podczas gdy wiele innych środowisk, często dysponujących znacznie większym potencjałem społecznym, gospodarczym czy eksperckim, pozostaje poza systemem.

Nie jest to efekt złej woli konkretnych urzędników. Jest to rezultat mechanizmu, który z biegiem czasu zaczyna odtwarzać sam siebie. A biurokracja tego system staje się kolejnym mechanizmem podporządkowania sobie Polonii.

Zarządzanie zamiast strategii

Znacznie poważniejszy problem polega jednak na czymś innym. Polska w rzeczywistości nie wypracowała spójnej strategii wykorzystania potencjału swojej diaspory. Wypracowała natomiast zbiurokratyzowany system administrowania organizacjami polonijnymi.

To zasadnicza różnica.

Strategia odpowiada na pytanie: po co państwu Polonia?

Administracja odpowiada jedynie: komu przyznać środki finansowe?

Brak odpowiedzi na pierwsze pytanie sprawia, że kolejne dokumenty strategiczne przypominają raczej katalog dobrych intencji niż plan działania. Obok siebie pojawiają się edukacja, kultura, media, język polski, młodzież, tradycja, sport, współpraca gospodarcza czy promocja Polski.

Każdy z tych obszarów jest ważny. Problem polega jednak na tym, że wszystkie zostały uznane za równie istotne. A jeżeli wszystko staje się priorytetem, w praktyce nic nim nie jest.

Strategia pozbawiona hierarchii celów przestaje być strategią. Staje się opisem działalności administracyjnej. Brakuje hierarchii interesów państwa

Największą słabością obecnych dokumentów dotyczących Polonii jest brak odpowiedzi na fundamentalne pytanie: Jakiego rodzaju Polonii będzie potrzebowała Polska za dwadzieścia lat?

Czy priorytetem powinno być zwiększenie liczby zespołów folklorystycznych i szkół sobotnich? Są one niewątpliwie ważne dla zachowania języka i kultury.

A może państwo powinno przede wszystkim dążyć do zwiększenia liczby amerykańskich senatorów i kongresmenów polskiego pochodzenia, profesorów najlepszych światowych uczelni, ekspertów Pentagonu, przedsiębiorców współpracujących z polskim przemysłem obronnym, inwestorów wspierających rozwój nowych technologii czy liderów światowych korporacji?

Każda z tych odpowiedzi prowadzi do zupełnie odmiennego modelu polityki wobec diaspory. Państwo polskie nigdy jednak nie dokonało takiego wyboru. Zamiast określić strategiczne cele, ograniczyło się do administrowania istniejącym pomagdalenkowym systemem.

Dlaczego powstała koncesjonowana Polonia?

Jeżeli państwo nie potrafi określić swoich celów strategicznych, naturalnie zaczyna koncentrować się na zarządzaniu procesem. Najłatwiej zarządzać organizacjami posiadającymi formalne struktury, zarządy, statuty i rozliczenia finansowe. Znacznie trudniej budować relacje z ludźmi, którzy posiadają realny wpływ, lecz nie funkcjonują w tradycyjnych strukturach polonijnych.

Dlatego administracja wybiera sobie partnerów przewidywalnych i jej zdaniem „nie kontrowersyjnych”. Dlatego, że każda administracja dąży do ograniczenia ryzyka i współpracuje przede wszystkim z podmiotami łatwymi do identyfikacji oraz kontroli.

W ten sposób stopniowo powstał model, w którym reprezentacja Polonii utożsamiana jest z organizacjami i ideologią uczestniczącymi w systemie administracyjnym, podczas gdy rzeczywiste elity diaspory funkcjonują często całkowicie poza nim. Proszę prześledzić podział środków na organizacje w Europie Zachodniej i organizacje w USA czy w Kanadzie. Można odnieść wrażenie, że Polonia amerykańska jest karana za głosowanie na Trumpa i republikanów a środki na jej rozwój są rażąco niskie.10 milionów Amerykanów polskiego pochodzenia ma tylko 2 koncesjonowanych przedstawicieli w Radzie Polonii Świata, gdzie reprezentacje organizacji europejskich mają cały wypas przedstawicieli, zjazdy, szkolenia i wiele innych. Nikt nie myśli o budowaniu propolskich grup nacisku w krajach strategicznych dla Polski.

Świat się zmienił

Największym problemem polskiej polityki wobec diaspory jest jednak to, że została ona zaprojektowana dla świata, który już nie istnieje. W dwudziestym pierwszym wieku wpływy międzynarodowe budują przede wszystkim sieci współpracy. Nie wystarczy posiadać organizację społeczną ani prezesa stowarzyszenia. Przy trwającej wojnie polsko-polskiej nawet konserwatywni prezesi idą tam, skąd płyną pieniądze polskiego podatnika.

Potrzebni są przedsiębiorcy rozwijający nowe technologie, profesorowie światowych uczelni, eksperci od sztucznej inteligencji, inżynierowie sektora kosmicznego, specjaliści od cyberbezpieczeństwa, wojskowi, prawnicy, inwestorzy oraz lobbyści działający w centrach politycznych i gospodarczych świata.

Polonia dysponuje takim kapitałem. Problem polega na tym, że państwo bardzo często go nie dostrzega, ponieważ poszukuje partnerów przede wszystkim wśród organizacji, a nie wśród ludzi posiadających realny wpływ na procesy polityczne, gospodarcze i technologiczne.

Teksas jako studium przypadku

Dobrym przykładem zmieniającej się geografii wpływów jest Teksas.

Jeszcze kilkanaście lat temu region ten kojarzony był głównie z przemysłem naftowym. Dzisiaj stał się jednym z najważniejszych centrów światowej gospodarki i nowych technologii. Rozwijają się tam przemysł kosmiczny, energetyka, sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo, przemysł obronny oraz sektor venture capital. Działają tam przedsiębiorstwa współpracujące z Narodową Agencją Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej Stanów Zjednoczonych oraz z największymi firmami sektora kosmicznego. Powstają rozwiązania, które w najbliższych dekadach będą decydować o globalnej konkurencyjności państw.

To właśnie w takich miejscach Polska powinna budować trwałe sieci wpływu, łączące polskich naukowców, przedsiębiorców, inwestorów, ekspertów i przedstawicieli administracji. Nie wystarczą kolejne programy grantowe finansujące pojedyncze wydarzenia. Potrzebna jest długofalowa strategia obecności w najważniejszych ośrodkach światowej gospodarki.

Polonia Connect nie jest wyjątkiem

Spór wokół projektu Polonia Connect wywołał wiele emocji. W debacie publicznej przedstawiano go często jako dowód nieprawidłowości w polityce wobec diaspory. Byłoby to jednak zbyt daleko idące uproszczenie. Polonia Connect nie stworzyła patologii systemu.

Stała się jedynie wydarzeniem, które uwidoczniło mechanizmy funkcjonujące od wielu lat. Pokazała sposób wyłaniania partnerów, kryteria reprezentacji oraz ograniczenia modelu opartego na administracyjnym zarządzaniu środowiskami polonijnymi. Takich projektów jest znacznie więcej. „Rzeczpospolita kolesiów” czerpie z pieniędzy podatnika łakome kąski, przy zadowoleniu „uśmiechniętej Polski”. Trwa rozbijanie Polonii. Dawniej robiła to SB ecja dziś robią to polskie środowiska partyjne. Dlatego dyskusja nie powinna koncentrować się na pojedynczym projekcie. Powinna prowadzić do refleksji nad całym systemem.

Koncesjonowana Polonia jest skutkiem, a nie przyczyną

Najważniejszy wniosek płynący z tej analizy brzmi następująco. Koncesjonowana Polonia nie jest przyczyną problemów polskiej polityki wobec diaspory. Jest ich skutkiem. Nie chodzi o krytykę grantów ani o podważanie roli Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Senatu Rzeczypospolitej Polskiej czy innych instytucji odpowiedzialnych za współpracę z Polonią. Problem polega na tym, że przez ponad trzydzieści lat państwo polskie nie odpowiedziało na podstawowe pytanie: Jaką funkcję ma pełnić światowa Polonia w realizacji polskiej racji stanu? Dopóki nie zostanie sformułowana jasna odpowiedź, administracja będzie nadal zarządzać organizacjami zamiast budować globalne polskie wpływy.

Demografia a Polonia

Polityka demograficzna XXI wieku nie może ograniczać się do zwiększania liczby urodzeń. Musi obejmować również świadome budowanie więzi z milionami osób polskiego pochodzenia rozsianych po świecie. Dopiero wtedy Polska zacznie wykorzystywać swój pełny potencjał demograficzny – nie tylko jako państwo liczące niespełna trzydzieści osiem milionów mieszkańców, lecz jako wspólnota blisko sześćdziesięciu milionów ludzi związanych wspólnym dziedzictwem, interesami i odpowiedzialnością za przyszłość Rzeczypospolitej. Tylko takie myślenie pozwoli przekształcić Polonię z przedmiotu polityki państwa w jeden z jej najważniejszych filarów strategicznych.

Pax Polonica – od administracji do współodpowiedzialności, nie tylko od morza do Tatr, ale od Chicago do Tobolska. Odpowiedzią na ten dylemat może być koncepcja Pax Polonica. Nie jest ona projektem podporządkowania Polonii państwu ani próbą stworzenia nowej ideologii. Wynika z prostego założenia, że współczesne państwo nie może traktować swojej diaspory wyłącznie jako odbiorcy programów pomocowych czy partnera w realizacji przedsięwzięć kulturalnych.

Pax Polonica oznacza ponadpartyjne przejście od modelu administracyjnego do modelu strategicznego. W takim ujęciu diaspora nie jest petentem państwa ani wykonawcą zadań zlecanych przez administrację. Jest integralną częścią narodu politycznego, współodpowiedzialną za bezpieczeństwo państwa, rozwój gospodarczy, innowacyjność oraz międzynarodową pozycję Rzeczypospolitej.

Rolą państwa nie powinno być selekcjonowanie i promowanie skompromitowanych reprezentantów według kryteriów administracyjnych, lecz tworzenie warunków do wykorzystania potencjału wszystkich środowisk zdolnych wzmacniać polskie wpływy na świecie zarówno liberalno-lewicowych jak i konserwatywnych.

Dopiero wtedy Polonia przestanie być przedmiotem zarządzania, a stanie się jednym z najważniejszych instrumentów realizacji polskiej racji stanu. W świecie, w którym o pozycji państw coraz częściej decydują globalne sieci wiedzy, kapitału i wpływu, właśnie taka zmiana może okazać się jednym z najważniejszych wyzwań strategicznych Polski w XXI wieku.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także