Robert Dowhan z Koalicji Obywatelskiej skierował interpelację poselską do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Na wstępie podziękował Waldemarowi Żurkowi za odpowiedź w innej sprawie, choć przyznał, że nie jest z niej zadowolony. "Jeszcze raz wyrażam opinię, że uległ Pan presji mediów i jeszcze sam się ukarał. Dziwna sprawa, a myślałem, że minister sprawiedliwości to twardy gość i nie da się zmanipulować pseudo znawcom ruchu drogowego" – napisał Dowhan, cytowany przez portal Onet.pl.
Parlamentarzysta skrytykował zapowiedzi ministra dotyczące karania więzieniem osób jeżdżących samochodem z zakazem prowadzenia. Stwierdził, że jest to "nagonka, szkalowanie i polowanie na kierowców, wszystko oczywiście pod hasłem bezpieczeństwa".
"Oaza wolności i prawa?". Poseł KO nie kryje oburzenia
Dowhan argumentował, że "zakaz zakazowi nierówny". "Nie można równać doprowadzenia do śmierci przez kierującego z drobnymi wykroczeniami, takimi jak zakaz wjazdu, parkowanie, telefon w ręku, nawet na czerwonym świetle czy w korku, i dziesiątkami bzdur wymyślonych przez ludzi, którzy zapewne nigdy nie kierowali żadnym pojazdem. I tu, i tu traci się prawo jazdy. I co? Do więzienia chce Pan wsadzać porządnych ludzi, którzy nikomu krzywdy nie zrobili?" – zapytał ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
"Może tak warto najpierw wsadzić prawdziwych przestępców albo takich jak Ziobro czy Romanowski, bo od 3 lat sobie nie umiecie z nimi poradzić i śmieją się nam w twarz! A straszy Pan teraz w mediach, że z zakazem obowiązkowo do więzienia? Naprawdę? To jest nasze państwo? Oaza wolności i prawa? Naprawdę?" – grzmiał polityk KO.
Na koniec wystąpienia poseł odniósł się do własnego doświadczenia z podróży między Warszawą a województwem lubuskim, z którego został wybrany do Sejmu.
"Szanowny Panie Ministrze, jestem gotowy. Przyznaję się, aby nie utrudniać pracy. Jako parlamentarzysta jeżdżę często na trasie Zielona Góra-Warszawa. Jadąc autostradą w jedną stronę, muszę zatrzymać się na bramkach aż 4 razy, płacąc absurdalną kwotę za przejazd. Zazwyczaj robię to telefonem. A to nie jest zgodne z przepisami, bo jestem w ruchu na drodze publicznej. Tak samo jak stojąc w korku czy na czerwonym świetle. Grozi za to 12 pkt i kilkaset złotych (to dopiero musiał wymyślić uczony w piśmie). Taki sam absurd jak cena za przejechanie kilkudziesięciu kilometrów autostradą po Polsce. Czyli sumując, mam 48 pkt i zabrane prawko. Wracając z posiedzenia, powinienem od razu jechać do więzienia? Tak to ma wyglądać? Jako obywatel uczciwie żyjący przez 60 lat trafię do więzienia, bo na pewno nie ci, którzy tam powinni być od dawna" – czytamy.
Czytaj też:
"Mój klient został wytypowany". Kontrowersyjne słowa obrońcy Żaka po wyroku
