Szef think tanku Warsaw Enterprise Institute mówił na kanale Do Rzeczy m.in. o bieżącej sytuacji po lewej stronie amerykańskiej scenie politycznej, gdzie dzieją się bardzo ciekawe rzeczy. Chodzi o organizację
Demokratyczni Socjaliści Ameryki (DSA), której kandydaci zyskują coraz silniejszą pozycję w Partii Demokratycznej. Przebijają się już nie tylko Alexandria Ocasio-Cortez, Bernie Sanders, czy Rashida Tlaib, ale także kolejni działacze z jasną, sprecyzowaną agendą programową. A już 3 listopada w USA odbędą się połówkowe wybory. Wyłonione zostaną dwie trzecie Senatu i Izba Reprezentantów.
Radykalizacja lewej strony w USA
Wróblewski zwrócił uwagę, że wygrana skrajnego socjalisty i muzułmanina Zohrana Mamdaniego w wyborach na burmistrza Nowego Jorku nie była "wypadkiem przy pracy", tylko potwierdzeniem tego szerszego trendu w Partii Demokratycznej. – Na dziesięć ostatnich prawyborów partyjnych u Demokratów [...] osiem wygrali przedstawiciele Socjalistycznej Demokracji Ameryki – powiedział dziennikarz i publicysta.
Szef WEI przypomniał, że Demokratyczni Socjaliści Ameryki już wcześniej funkcjonowali przy Partii Demokratycznej, natomiast wcześniej zachowywało się jako spójna część Partii Demokratycznej. – Teraz widzimy, że ta partia ma coraz mniej wspólnego z oryginalną, tradycyjną Partią Demokratyczną. Mieliśmy ten przypadek w Kolorado, mieliśmy w Nowym Jorku, teraz w Michigan, gdzie znani, wysoko cenieni demokratyczni kandydaci – i to niezależnie od koloru skóry, od programu – zostali wykoszeni przez socjalistów – powiedział Wróblewski.
Demokratyczni Socjaliści Ameryki – skrajna lewica
Gość na kanale Do Rzeczy przekazał, że podczas niedawnego zjazdu DSA w Michigan jej przedstawiciele wprost mówili, że oni nie są Partią Demokratyczną i zamierzają ją wykosić. – To takie kukułcze jajo – wskazał Wróblewski, tłumacząc, że chodzi im o zajęcie na scenie politycznej miejsc dotychczasowych tradycyjnych Demokratów od czasów Kennedy'ego – umiarkowanie lewicowych, konserwatywno-lewicowych.
Wróblewski powiedział, że DSA prezentują program skrajnie lewicowy. Chcą otwartych granic na masową migrację, ułatwienia ścieżki do obywatelstwa, zaangażowania w tzw. politykę energetyczno-klimatyczną "w europejskim modelu samodestrukcyjnym", publicznego systemu ochrony zdrowia, wyższych podatków, opodatkowania kapitału, kontroli cen najmu, czy realizacji agendy LGBT i woke.
Publicysta zaznaczył, że Demokratyczni Socjaliści Ameryki różnią się od dotychczasowych skrajnych organizacji tym, że bardziej niż na głoszenie ideologii są nastawieni na konkretne rozwiązania programowe i przygotowania do opanowania instytucji państwowych.
Nie komuniści? Wróblewski: Metoda inna, cel ten sam
– Oni są socjalistami i działają. Obrażają się, kiedy mówi się o nich, że są komunistami [...] Różnica jest co do metody, ale cel jest ten sam – podporządkować wszystko instytucjom państwa i urzędnikom, zniwelować, zniszczyć kapitał prywatny, ograniczyć prywatne inicjatywy, działalność indywidualną i wprowadzić coś w rodzaju kolektywu gospodarczego. Oni do tego dążą i nie ukrywają tego – powiedział Wróblewski.
Zachęcamy do obejrzenia całej rozmowy z Tomaszem Wróblewskim na kanale Do Rzeczy.
