Wydawałoby się, że społeczeństwa Europy Zachodniej, znane ze swojej obyczajowej swobody, niewiele jest już w stanie zaskoczyć. A jednak, w Niemczech rozgorzała właśnie debata, której głównym tematem są – jak się okazało – podwójne standardy dla elit i społeczeństwa w przypadku surogacji. Wszystko za sprawą jednego zdjęcia na Instagramie.
Zaczęło się od poruszającej, z perspektywy prywatnej, wiadomości o narodzinach dziecka. Szef klubu parlamentarnego niemieckiej chadecji (CDU/CSU), Jens Spahn, oraz jego życiowy partner, Daniel Funke, z dumą poinformowali, że właśnie „zostali ojcami”. Instagramowej fotografii przedstawiającej męską parę (Spahn i Funke są oficjalnie homoseksualnym „małżeństwem”) z dziecięcym wózkiem towarzyszył krótki komunikat o narodzinach syna, Georga: „We are family”. Radość prominentnego polityka CDU szybko jednak zeszła na dalszy plan, ustępując miejsca fali oburzenia. Powód? Mały Georg przyszedł na świat dzięki wynajęciu surogatki w USA, by ominąć przepisy w RFN, gdzie jest to zakazane.
Prawo zakazuje, pieniądze i koneksje umożliwiają
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
