Spór o liturgię jest sporem o wiarę

Spór o liturgię jest sporem o wiarę

Dodano: 
Msza Święta w klasycznym rycie rzymskim
Msza Święta w klasycznym rycie rzymskim Źródło: PAP / Paweł Kula
Sergiusz Muszyński W ostatnim czasie szerokim echem wśród osób zatroskanych o przyszłość Kościoła odbiła się wypowiedź, jakiej brytyjskiemu "The Tablet" udzielił Artur kard. Roche.

Wspomniany duchowny, pełniący funkcję prefekta Dykasterii Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wskazał że Leon XIV zamierza utrzymać drakońskie regulacje odnoszące się do tradycyjnej Mszy Świętej. Tym samym w oficjalnych strukturach kościelnych nadal mają obowiązywać normy Traditionis custodes, uznające posoborową liturgię za „jedyny wyraz lex orandi rytu rzymskiego”.

Kard. Roche z pewnością wie, co mówi. Ostatecznie, z racji pełnionego urzędu, jest osobą, która zarówno za pontyfikatu papieża Franciszka, jak i obecnie, odpowiada w Rzymie za kwestie liturgiczne. Najbardziej interesującym aspektem jego wypowiedzi nie jest jednak samo upublicznienie planów Leona XIV, lecz ich uzasadnienie. Otóż kardynał powiedział, m. in. że w przeciwieństwie do tradycyjnej liturgii, Novus Ordo jednoznacznie ukazuje, iż to nie sam kapłan, lecz „lud wraz z kapłanem odprawia Mszę Świętą”.

Ta wypowiedź, sugerując, iż z tradycyjną Mszą Świętą jest coś (przynajmniej „na dzisiejsze czasy”) niewłaściwego, koresponduje z innym, wcześniejszym twierdzeniem kard. Roche’a. W 2023 roku na falach radia BBC purpurat oznajmił, że po II Soborze Watykańskim „zmieniła się teologia Kościoła”. W dawnym, rzekomo już nieaktualnym nauczaniu, głoszono że kapłan jest osobą, która „jako jedyna odprawia Mszę Świętą”. Z kolei obecnie, zdaniem kardynała, uznaje się, że liturgię sprawują wraz z kapłanem obecni na Mszy świeccy.

Obie te wypowiedzi, a w szczególności ta z 2023 roku, niemalże wprost przyznają, że po II Soborze Watykańskim na gruncie teologii Mszy Świętej doszło w Kościele do zerwania doktrynalnego. Kardynał wypowiada się niedwuznacznie, mówiąc że „zmieniła się teologia Kościoła”. Tym samym implikuje, że dawna liturgia tej „nowej teologii” po prostu nie wyraża. Odzwierciedla ona bowiem dawną naukę, którą Artur kard. Roche najwyraźniej uznaje za już nieobowiązującą. Podkreślmy, że nie mówimy tutaj o byle kimś, a nawet nie „tylko” o kardynale Świętego Kościoła Rzymskiego. Autorem obu tych wypowiedzi, które doskonale ze sobą korespondują, jest osoba, która z ramienia dwóch kolejnych papieży pełni urząd odpowiedzialny za liturgię całego Kościoła.

Trudno o bardziej jednoznacznie potwierdzenie, iż Novus Ordo „nie chce już reprezentować wiary Soboru Trydenckiego”. Tymi słowy nowy ryt w słynnej „Krótkiej analizie krytycznej” opisali kardynałowie Ottaviani i Bacci, apelując do Pawła VI o jego wycofanie. Jak stwierdzali, z wiarą Soboru Trydenckiego „katolickie sumienie związane jest na zawsze”. Stąd też, w ocenie obu dostojników, promulgowanie Novus Ordo „stawia zatem prawdziwych katolików wobec tragicznej konieczności wyboru”.

Fakt, że kard. Roche niemalże otwarcie potwierdza diagnozę zawartą w „Krótkiej analizie”, dowodzą także wspomniane twierdzenia o „ludzie odprawiającym Mszę wraz z kapłanem”. Budzą one bowiem silne skojarzenia z fałszywym pojmowaniem powszechnego kapłaństwa wiernych, potępionym przez Piusa XII w encyklice Mediator Dei (1947 r.). We wspomnianym dokumencie papież Pacelli napiętnował błędy doktrynalne wykoślawionego Ruchu Liturgicznego. To właśnie te idee stały u podstaw późniejszej „reformy”, dokonanej przez Pawła VI. Jak oznajmia Pius XII, „stwierdzenie, że lud ofiaruje wraz z kapłanem nie oznacza, jakoby członki Kościoła dopełniały tak samo jak kapłan widzialnego obrzędu liturgicznego”. Pisał, że „owa niekrwawa Ofiara”, a więc Msza Święta, „jest dziełem samego kapłana, jako przedstawiciela osoby Chrystusa, a nie jako przedstawiciela wiernych”. Współofiarowanie ze strony ludu „oznacza, że lud swe wyrazy uwielbienia, prośby, zadośćuczynienia i dziękczynienia jednoczy z wyrazami czyli intencjami kapłana”. Wikariusz Chrystusa jednocześnie potępił tych, którzy „mniemają, że ludowi przysługuje prawdziwa władza kapłańska”, a tym samym „Ofiarę Eucharystyczną uważają za prawdziwe «koncelebrowanie»”. Osoby, które żywią tego rodzaju przekonania, papież opisał jako tych, „którzy przyłączyli się do błędów już ongiś potępionych”. Oczywiście mowa przede wszystkim o potępieniach, które przeciw heretykom protestanckim sformułował Sobór Trydencki.

Wypowiedź kard. Roche’a mocno sugeruje jeszcze jeden błąd, również napiętnowany przez Piusa XII. Mianowicie, choć nie pada to wprost, nietrudno wobec tego wszystkiego o wniosek, że liturgia sprawowana bez udziału wiernych jest w jakiś sposób niepełna lub mniej wartościowa. To przekonanie, potępione zarówno przez Sobór Trydencki, jak i w Mediator Dei, wydaje się idealnie komponować z tak mocnym podkreślaniem przez kardynała „powszechnego kapłaństwa wiernych”. Łączy się to z ideami obecnymi w środowisku członków i konsultantów Consilium, które opracowało Novus Ordo. Ta „zmieniona teologia”, jak nazywa ją kardynał, często marginalizuje istotę Mszy Świętej, czyli fakt, że jest ona przede wszystkim Ofiarą przebłagalną, a nie jedynie dziękczynną lub chwalebną. Jako zwieńczenie i sens liturgii nowinkarze przedstawiają przyjęcie przez wiernych Komunii Świętej, czyniąc z Mszy de facto „wspólnotowy posiłek”. Kapłan nie składa Najświętszej Ofiary Mszy, a jedynie „przewodniczy Eucharystii”. Tymczasem Pius XII jednoznacznie stwierdzał, że „błądzą ci, którzy (…) twierdzą zwodniczo, że idzie tu nie o samą Ofiarę tylko, ale o Ofiarę i ucztę braterskiej wspólnoty, i ze wspólnie przyjętej Komunii świętej czynią punkt szczytowy całej celebry”. Msza Święta jest bowiem „bezkrwawym ofiarowaniem Bożej żertwy”, zaś Komunia Święta „należy do dopełnienia Ofiary”, a nie do jej istoty. Stąd też, jak uczy Pius XII, o ile jest „wprost nieodzowna dla celebrującego kapłana, to wiernym tylko usilnie ją się zaleca”. Z kolei sama Msza Święta ma zawsze tak samo publiczny i społeczny charakter, „bez względu na to, czy wierni są obecni (…) lub czy nie są obecni”.

Czy więc Artur kard. Roche w swoich wypowiedziach przynajmniej pośrednio zaprzecza nauczaniu Piusa XII, a tym samym doktrynie Kościoła odnośnie istotnych aspektów Mszy Świętej? Nietrudno o taki wniosek, skoro purpurat jednoznacznie przeciwstawia sobie rozumienie „kapłaństwa wiernych” w tradycyjnej oraz nowej liturgii. Mówi, że po II Soborze Watykańskim doszło w tym aspekcie do zmiany teologii Kościoła. Skoro zaś doszło do zmiany, to nie jest ona już taka, jaka była przedtem. To, że dawna teologia jest odmienna niż nowa, ma uzasadniać reglamentowany dostęp do tradycyjnej Mszy Świętej w posoborowych strukturach.

Powyższe łączy się ze słynnym stwierdzeniem Traditionis custodes, przytoczonym na początku naszych rozważań. Czytamy w nim, że liturgia Pawła VI to „jedyny wyraz lex orandi rytu rzymskiego”. Zastosowany przez Franciszka, a – wszystko na to wskazuje – podtrzymywany przez Leona XIV zwrot odwołuje się do starożytnej maksymy lex orandi statuat legem credendi. Sposób, w jaki się modlimy, kształtuje to, w jaki sposób wierzymy. Msza Święta, której celem jest oddanie Panu Bogu należnej czci, poprzez swoje ceremonie kształtuje także naszą wiarę. Odwołując się do tej prawdy, Pius XI nauczał, że „zachodzi pewien związek wewnętrzny pomiędzy dogmatem a liturgia świętą, oraz pomiędzy czcią chrześcijańską a uświęceniem ludu” (Divini Cultus, 1928 r.). Z kolei Sobór Trydencki przypominał, iż „taka jest natura ludzka, że bez zewnętrznych pomocy niełatwo wznosi się do rozważania rzeczy Bożych”. Stąd też Kościół „ustanowił pewne przepisy w odprawianiu”, jak zarządzenie aby „przy Mszy św. pewne zdania mówione były po cichu, a inne głośniej”. Oprócz tego, stosował także „różne obrzędy, jak święte błogosławieństwa, światła, okadzania, używanie szat i inne liczne tego rodzaju rzeczy, oparte na zarządzeniach i tradycjach apostolskich” (Sobór Trydencki, sesja XXII – O Najświętszej Ofierze Mszy).

Nie jest bowiem obojętne dla naszej wiary, co w sposób zewnętrzny wyrażają obrzędy Mszy Świętej. To, jaka teologia kształtuje ceremonie liturgiczne, wprost formuje nas jako katolików. Wbrew twierdzeniom posoborowych apologetów, a zgodnie z nauczaniem Soboru Trydenckiego, dla samej naszej wiary zewnętrzne gesty i znaki mają ogromne znaczenie. Najbardziej oczywistym przykładem pozostaje Komunia Święta. Nie pozostaje to bez wpływu na nasze wnętrze, czy przyjmujemy ją klęcząc, w postawie pełnej szacunku wobec Chrystusa, czy też traktujemy Najświętszy Sakrament jak ciastko, komunikując na rękę, bez żadnych oznak czci. Człowiek nie jest bowiem bytem czysto duchowym, jak anioł, tylko istotą duchowo-cielesną. Prawda o tym, jak wielkie znaczenie dla naszej wiary mają zewnętrzne gesty liturgiczne, znajduje wyraz we wspomnianej maksymie lex orandi, lex credendi

W tym właśnie kontekście należy odczytywać wypowiedź kard. Roche’a. Ci, którzy współcześnie rządzą widzialnymi strukturami Kościoła, chcą aby naszą wiarę kształtowała „zmieniona teologia”. Tradycyjna Msza Święta, wyrażająca w samych swoich obrzędach doktrynę wszystkich wieków, zaprzecza owej „nowej teologii”. Nie wyraża tego, co nowinkarze mają za „lex orandi rytu rzymskiego”. Niegdyś rewolucjoniści nie ograniczali tak drastycznie dostępu do dawnej Mszy. Być może liczyli, że możliwe będzie trwałe odseparowanie jej w strukturach posoborowych od tradycyjnej teologii. Obecnie zaś najwyraźniej dostrzegli, że sama Msza św. Piusa V, choć nie we wszystkich przypadkach, przynajmniej niektórych z nas finalnie doprowadza również do tradycyjnej doktryny. Przeciwstawiając sobie „starą” i „nową” teologię liturgii, potwierdzają zarazem diagnozę arcybiskupa Marcela Lefebvre’a, który nową Mszę określał jako wyraz nowej wiary. Jest to wiara sprotestantyzowana, co obrazują słowa kard. Roche’a o wiernych, którzy „odprawiają Mszę”. Jest to również wiara modernistyczna, która przyjmuje, że prawdy nie są stałe, lecz mogą zmieniać się z biegiem czasu i odczuciami ludzi. Być może dlatego kard. Roche nie miał problemu aby stwierdzić, że choć tradycyjna Msza dawniej była właściwa, to dziś rzekomo już nie jest. Nietrudno o taki wniosek, jeśli wskazane słowa połączymy z wcześniejszym stwierdzeniem o „zmianie teologii Kościoła”, której to „nowej teologii” liturgia św. Piusa V nie wyraża.

Wypowiedź Artura kard. Roche’a warto też czytać w kontekście poprzedzających ją wydarzeń, czyli drastycznie surowej reakcji Rzymu wobec Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Zgromadzenie założone przez arcybiskupa Marcela Lefebvre’a, broniąc tradycyjnej wiary katolickiej, uosabia wszystko to, czego posoborowi nowinkarze wprost nienawidzą. Wszystkim, którzy tego jeszcze nie zauważyli, powinno to uświadomić, że w Kościele od dziesięcioleci toczy się prawdziwa wojna, stanowiąca walkę o przetrwanie w jego strukturach prawdziwej wiary.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także