"Katoliccy rodzice mają wręcz obowiązek jak najszybciej ochrzcić swoje dzieci i wychowywać je w wierze chrześcijańskiej" – podkreślono w oświadczeniu rzecznika diecezji, wydanym na prośbę portalu katholisch.de. Zaznaczono, że udzielenie chrztu w Kościele nie wiąże się z żadnymi kosztami, dlatego aspekt finansowy nie powinien odgrywać zasadniczej roli w decyzji o przyjęciu sakramentu.
Diecezja przyznała, że hojność przedsiębiorcy może być "sympatycznym wyrazem miłości bliźniego", a każdy ma prawo obdarowywać innych. Jednak w sytuacji, gdy "przyjmowanie sakramentów i aspekty finansowe zbliżają się do siebie zbyt mocno", z punktu widzenia Kościoła pojawia się "uczucie goryczy".
500 euro za chrzest do końca roku
Akcja "Starnberger Schutzengel" ("Anioł Stróż ze Starnbergu") została zainicjowana przez Löwa, wierzącego katolika i ojca ośmiorga dzieci. Przedsiębiorca przeznaczył w tym roku 20 tys. euro na maksymalnie 40 chrztów. Pomysł pojawił się po rozmowie z proboszczem parafii w Starnbergu Andreasem Jallim, który wspomniał o rodzinach rezygnujących z chrztu dzieci z powodu obaw związanych z kosztami uroczystości.
Aby uniknąć tzw. turystyki chrzcielnej, akcja obejmuje jedynie dzieci zameldowane w katolickiej wspólnocie parafialnej w Starnbergu, które nie ukończyły trzeciego roku życia. Pieniądze są przekazywane rodzicom w gotówce podczas uroczystości chrztu. Inicjatywa ma obowiązywać do końca roku.
Peter Löw przekonywał, że nawet niewielka zachęta finansowa może pomóc rodzicom podjąć decyzję o chrzcie. Diecezja zwróciła jednak uwagę, że chrzest jest przede wszystkim świadomą decyzją wiary, a nie jedynie aktem błogosławieństwa.
Wątpliwości diecezji dotyczą także wymiaru ekumenicznego. Przypomniano, że istnieje jeden chrzest udzielany w imię Trójcy Świętej, który jest uznawany także w innych wspólnotach chrześcijańskich, dlatego ograniczenie wsparcia wyłącznie do chrztów katolickich rodzi dodatkowe pytania.
Czytaj też:
Kościół w Jerozolimie obrzucony kamieniami. Pięciu zatrzymanych to nieletni
