Z INNEJ PERSPEKTYWY Było nas czterech oraz Jarosław Iwaszkiewicz, jako piąte koło u wozu – mawiali Skamandryci pochodzący z zamożnych, inteligenckich rodzin.
On natomiast był hołyszem, głodomorem z dalekich Kresów, z nieskrywanymi skłonnościami homoseksualnymi, poczuciem gorszości i wielkimi ambicjami. Chciał je zrealizować, podobnie jak bohater jego debiutanckiej powieści „Hilary, syn buchaltera”, przez ożenek z bogatą panną.
Pierwszą wybranką została Teresa, córka hrabiostwa Potulickich, właścicieli Obór, ale go nie chciała; trafiła się jednak „pańska” Hania Lilpopówna, piękna, inteligentna, egzaltowana, uwielbiająca poetów, ludzi sztuki, która zerwała dla niego zaręczyny z księciem Krzysztofem Radziwiłłem, córka majętnego ziemianina i przemysłowca, Stanisława Lilpopa.
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
