Po wprowadzeniu nocnej prohibicji na terenie całego kraju posłowie chcą wykonać kolejny ruch w swojej regulacyjnej krucjacie przeciwko alkoholowi. Tym razem mowa o całkowitym wyeliminowaniu małych opakowań wysokoprocentowych alkoholi, czyli tzw. "małpek". Jak podaje "Rzeczpospolita", realizację planu blokuje tylko wymóg notyfikacji w Unii Europejskiej.
Posłowie biorą się za "małpki"
Koncepcja pełnego wycofania z rynku tzw. "małpek" oficjalnie pojawiła się podczas prac sejmowej Komisji Zdrowia nad zmianami w ustawie o wychowaniu w trzeźwości. Co ciekawe, parlamentarzyści w tej sprawie byli dość zgodni.
Poseł PiS Patryk Wicher argumentował, że małe butle z alkoholem stanowią jeden z istotnych problemów związanych z alkoholizmem w Polsce. "Codziennie w kraju jest sprzedawane 3 mln «małpek». Chcemy złożyć poprawkę, która wyeliminuje z rynku w ogóle istnienie «małpek»" – oznajmił.
Za zakazem optują także m.in. Jerzy Polaczek z PiS, Joanna Wicha z Lewicy oraz Marta Golbik z KO. Poseł KO Anna Sobolak mówiła natomiast o pracach nad rozwiązaniem ponadpartyjnym.
Codziennie miliony małych butelek
Przypomnijmy, że osławione "małpki" to zwykle szklane butelki zawierające 100 lub 200 ml mocnego alkoholu. Nie jest tajemnicą, że ich popularność w Polsce od budzi kontrowersje od wielu lat.
Z danych przywoływanych przez "Rzeczpospolitą" wynika, że Polacy kupują dziennie od 1 do nawet 3 mln takich opakowań. Szczególnie niepokojąca jest sprzedaż w godzinach porannych — około 400 tys. "małpek" ma być kupowanych każdego dnia przed południem.
Zwolennicy zakazu podkreślają, że niewielki rozmiar buteleczek ułatwia szybkie i dyskretne spożywanie alkoholu. Kolejny kłopot stanowi zaśmiecanie nimi przestrzeni publicznej.
Zakaz ma być ponadpartyjny
Posłowie na razie nie zdecydowali się na formalne wprowadzenie do procedowanej ustawy zakazu "małpek". Przyczyną są przepisy Unii Europejskiej. Zakaz sprzedaży określonych opakowań może wymagać notyfikacji Komisji Europejskiej. Procedura może potrwać wiele miesięcy.
Poseł Joanna Wicha z Lewicy powiedziała, że na ten moment w UE tylko jedno lub dwa państwa mają = zgodę na podobne rozwiązanie. Dlatego w jej opinii lepiej nie blokować obecnej ustawy i przygotować osobny, ponadpartyjny projekt dotyczący "małpek".
Pierwotnie klub PiS chciał zgłosić poprawkę zakazującą sprzedaży małych opakowań alkoholu. Ostatecznie zdecydowano się jednak odłożyć ją do drugiego czytania. PiS nie wyklucza zarazem poparcia ponadpartyjnego projektu.
Grzegorz Napieralski z KO, przewodniczący podkomisji pracującej nad projektem, apelował o przerwę i powrót do sprawy we wrześniu.
Czterokrotne podwyższenie akcyzy?
Zakaz "małpek" nie jest jedynym środkiem polityki państwa rozważanym przez rząd. Do wykazu prac legislacyjnych trafił projekt przewidujący czterokrotne podniesienie akcyzy na alkohol sprzedawany w małych butelkach.
Tak daleko idąca regulacja miałaby ograniczyć atrakcyjność cenową takich produktów, ale nie doprowadziłoby do ich całkowitego zniknięcia ze sklepów.
Do systemu kaucyjnego?
Swoją propozycję ma również Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Resort pracuje nad zmianami w systemie kaucyjnym, które mogłyby objąć także puste butelki po "małpkach".
W tym kontekście podniesiono kwestię wyrzucania butli na ulicach i w przestrzeni publicznej. Część polityków uważa jednak, że akurat taki ruch przyniesie zamierzony rezultat.
Poseł KO Gabriela Lenartowicz przekonywała, że część osób kupujących "małpki" może nie chcieć oddawać butelek do butelkomatów ze względu na wstyd związany ze spożywaniem alkoholu. W jej ocenie państwo powinno po prostu zakaz sprzedaży alkoholu w tego typu opakowaniach.
Czytaj też:
Polacy piją coraz mniej piwa. Rosnąca sprzedaż zerówek nie ratuje rynku
