Decyzją katowickiego sądu Piesiewicz trafił do aresztu na 3 miesiące. Szef PKOl został aresztowany w związku z działaniami śledczych w sprawie afery Zondacrypto. Czynności dotyczą m.in. płatnej protekcji oraz działania na szkodę wierzycieli upadłej giełdy kryptowalut.
Radosław Piesiewicz został zatrzymany w czwartek przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Następnie prezesa PKOl doprowadzono do śląskiego pionu Prokuratury Krajowej w Katowicach, gdzie usłyszał zarzuty związane z aferą Zondacrypto.
Polski Komitet Olimpijski wydał komunikat, w którym podkreślił, że "stowarzyszenie działa w normalnym trybie, a jego organy funkcjonują w sposób niezakłócony".
"Mając świadomość, że ostatnie wydarzenia związane z zatrzymaniem prezesa PKOl i postawieniem mu zarzutów nie pozostają bez wpływu na wizerunek naszej organizacji, członkowie Prezydium Zarządu PKOl obserwują sytuację wokół instytucji, a ewentualne dalsze działania będą podejmowane w najbliższym czasie w zależności od decyzji uprawnionych organów" – dodano.
Afera Zondacrypto
Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował we wtorek (25 sierpnia) o "przełomie" w śledztwie w sprawie Zondacrypto. Mówił o nowych podejrzanych, dowodach i osobach, które chcą współpracować z prokuraturą.
W czwartek (27 sierpnia) zatrzymany został szef PKOI Radosław Piesiewicz. Podczas przeszukania w jego domu policjanci zabezpieczyli zegarek o wartości 40 tys. euro (ok. 170 tys. zł), który Piesiewicz miał otrzymać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala w zamian za rzekome wstawiennictwo w sprawie problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).
Piesiewicz utrzymuje, że sam zapłacił za zagarek, a Kral jedynie pomógł mu w zakupie.
Czytaj też:
Piesiewicz aresztowany. Minister sportu wzywa PKOl do działania
Czytaj też:
Prezes PKOl usłyszał zarzuty. Wiemy, czego dotyczą
