Z PÓŁDYSTANSU Proza Marka Stokowskiego urzekła mnie od pierwszego akapitu powieści „Lotnicho”, uhonorowanej przez rokiem prestiżową Nagrodą Literacką im. Józefa Mackiewicza.
Zatem z tym większym zainteresowaniem obejrzałem film poświęcony temu wybitnemu pisarzowi.
Narracja „Małych – wielkich podróży” – w reżyserii Beaty Maliszkiewicz – snuje się leniwie, niczym nurt Nogatu, pozwalając widzom wsłuchać się w tok gawęd bohatera, sączących się z ekranu. A że kozerem jest wybornym, toteż potok jego słów z miejsca porywa. I skłania do zadumy – nieczęsto zjawisko w krajowej kinematografii współczesnej.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
