W piątek Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Berek wybrany na sędziego TK. Bogucki: Nie znacie, czym jest wstyd
Przed wyborem byłego ministra na sędziego TK, głos w Sejmie zabrał Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP.
– Zapomnieliście o swoich wyborcach, zapomnieliście o swoich hasłach, zapomnieliście o tych okrzykach: Konstytucja, praworządność, również o tych sędziach, którzy z wami ze świeczkami stali na różnego rodzaju manifestacjach. Pytanie tylko właśnie, czy zapomnieliście? Być może część z państwa się jeszcze ocknie, ale inni w ogóle w to nigdy nie wierzyli – ocenił.
Przypomniał, że poseł niezrzeszona Paulina Matysiak mówiła wcześniej o wstydzie.
– Ta kategoria części z państwa jest w ogóle nieznana. Nie znacie, czym jest wstyd. Bo gdybyście wiedzieli, czym jest wstyd, to nie forsowalibyście tej kandydatury pana ministra Berka, przypomnę: członka Rady Ministrów – uwaga – do spraw wdrażania polityki rządu – zauważył.
Zbigniew Bogucki zauważył, że "czyli do tej pory pan minister Berek jako prawa ręka pana premiera Tuska miał wdrażać politykę rządu, w istocie jako realny wicepremier". – A teraz tę politykę ma wdrażać w Trybunale Konstytucyjnym. To jest odpolitycznienie według państwa? – zapytał.
"Kandydatura Berka na sędziego TK nie powinna być procedowana z powodów formalnych"
Zbigniew Bogucki powiedział, że nawet radca prawny, który chce zostać sędzią sądu powszechnego, "musi wykazać, że wykonywał ten zawód (radcy prawnego), a nie tylko, że był wpisany na listę" radców.
– A tu nie ma właściwie żadnych dokumentów – ocenił.
Zwrócił uwagę, że Maciej Berek opublikował w czwartek skan zaświadczenia Dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych, lecz zrobił to dopiero po posiedzeniu komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która zdążyła już zarekomendować Sejmowi jego kandydaturę na sędziego TK.
– Nad czym na czym procedowaliście, na jakich dokumentach? – zapytał szef KPRP, zwracając się do członków komisji.
Zbigniew Bogucki podkreślił, że skoro kandydat na sędziego sądu powszechnego musi wykazać, że spełnia wymagania formalne niezbędne do pełnienia tej funkcji, tym bardziej musi to zrobić "osoba, która aspiruje na stanowisko sędziego najwyższego w Polsce trybunału, sądu konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny". – W tych okolicznościach nie sposób o tym powiedzieć – dodał.
Ocenił, że „dzisiaj są tak daleko idące wątpliwości co do wykonywania zawodu radcy prawnego przez 10 lat – rzeczywistego, a nie wpisania na listę – że ta kandydatura z powodów formalnych nie powinna być po prostu procedowana”.
Maciej Berek wprost z rządu do Trybunału Konstytucyjnego
Sejm wybrał, głosami posłów koalicji rządowej, Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Premier Donald Tusk poinformował 11 sierpnia, że Maciej Berek odchodzi z funkcji ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Dwa dni później szef rządu tłumaczył, że wyraził warunkową zgodę na odejście Macieja Berka z rządu i na kandydowanie przez niego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
17 sierpnia na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że Maciej Berek jest już kandydatem na sędziego TK. Kandydaturę Macieja Berka zgłosiła grupa posłów klubu Koalicji Obywatelskiej.
Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała w czwartek kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Czytaj też:
Maciej Berek na sędziego TK. Sejm podjął decyzję Czytaj też:
"Teraz Berek, za parę miesięcy Żurek". Czarnek grzmi: Nastąpi zamach stanu
