Kosiniak-Kamysz grzmi po słowach Boguckiego. "Nigdy dotąd przedstawiciel prezydenta"

Kosiniak-Kamysz grzmi po słowach Boguckiego. "Nigdy dotąd przedstawiciel prezydenta"

Dodano: 
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz na sali obrad Sejmu
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz na sali obrad Sejmu Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Władysław Kosiniak-Kamysz reagując na słowa Zbigniewa Boguckiego powiedział, że "nigdy dotąd przedstawiciel prezydenta nie próbował wpływać na wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego".

Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i szef MON, zabrał głos w Sejmie po wystąpieniu Zbigniewa Boguckiego, przed wyborem Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Kosiniak-Kamysz do Boguckiego: Nigdy dotąd przedstawiciel prezydenta nie próbował wpływać na wybór sędziego TK

Ocenił, że bez precedensu jest sytuacja, w której "przedstawiciel prezydenta, w momencie, kiedy to nie prezydent wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego, próbuje wpłynąć na suwerena przedstawicieli narodu i zabiera głos w tej izbie, żeby zablokować demokratyczny wybór sędziego" Trybunału Konstytucyjnego.

Dodał, że żaden przedstawiciel prezydenta nie posuwał się w historii do takich zachowań.

Władysław Kosiniak-Kamysz zwrócił się do opozycji, mówiąc, że wszystkie ich działania miały na celu „zawłaszczyć państwo, zniszczyć demokratyczne podstawy, stworzyć ustrój autorytarny, zabezpieczyć się, że nawet jeżeli by doszło do utraty władzy, to nie będzie się w stanie sprawować w tym wymiarze sprawiedliwości normalnego funkcjonowania”.

Wicepremier stwierdził, że "tacy specjaliści, jak Maciej Berek, mogą naprawić sytuację w TK".

Bogucki krytykował kandydaturę Berka do TK

W piątek Sejm wybrał Macieja Berka, byłego ministra rządu Donalda Tuska, na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Przed wyborem byłego ministra na sędziego TK, głos w Sejmie zabrał Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP.

Zbigniew Bogucki powiedział, że nawet radca prawny, który chce zostać sędzią sądu powszechnego, „musi wykazać, że wykonywał ten zawód (radcy prawnego), a nie tylko, że był wpisany na listę” radców.

– A tu nie ma właściwie żadnych dokumentów – ocenił.

Zwrócił uwagę, że Maciej Berek opublikował w czwartek skan zaświadczenia Dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych, lecz zrobił to dopiero po posiedzeniu komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która zdążyła już zarekomendować Sejmowi jego kandydaturę na sędziego TK.

– Nad czym na czym procedowaliście, na jakich dokumentach? – zapytał szef KPRP, zwracając się do członków komisji.

Zbigniew Bogucki podkreślił, że skoro kandydat na sędziego sądu powszechnego musi wykazać, że spełnia wymagania formalne niezbędne do pełnienia tej funkcji, tym bardziej musi to zrobić "osoba, która aspiruje na stanowisko sędziego najwyższego w Polsce trybunału, sądu konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny". – W tych okolicznościach nie sposób o tym powiedzieć – dodał.

Ocenił, że "dzisiaj są tak daleko idące wątpliwości co do wykonywania zawodu radcy prawnego przez 10 lat – rzeczywistego, a nie wpisania na listę – że ta kandydatura z powodów formalnych nie powinna być po prostu procedowana".

Czytaj też:
Bogucki nie wytrzymał w Sejmie. "Nie znacie, czym jest wstyd"
Czytaj też:
Maciej Berek na sędziego TK. Sejm podjął decyzję

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także