Znana psycholog miażdży "Lalkę" Netfliksa. "Mam tylko jedno słowo – nie"

Znana psycholog miażdży "Lalkę" Netfliksa. "Mam tylko jedno słowo – nie"

Dodano: 
Serial "Lalka" od 16 września na platformie Netflix
Serial "Lalka" od 16 września na platformie Netflix Źródło: Netflix/Michał Klusek
Serial "Lalka" zadebiutował wczoraj na platformie Netflix. Dorota Zawadzka zrównała produkcję z ziemią.

Sześcioodcinkowa "Lalka" Netfliksa jest współczesną reinterpretacją powieści Bolesława Prusa. Fabuła skupia się na relacji Stanisława Wokulskiego (Tomasz Schuchardt) i Izabeli Łęckiej (Sandra Drzymalska), ale została rozbudowana również o wątki śledztwa, rodzinnych tajemnic oraz konfliktów związanych z interesami bohaterów. Za reżyserię odpowiada Paweł Maślona, który wraz z Pawłem Demirskim i Jagodą Dutkiewicz napisał również scenariusz. Producentem serialu jest Akson Studio.

"Lalkę" można oglądać na słynnej platformie streamingowej od 16 września.

"Lalka" debiutuje na Netflix. Dorota Zawadzka miażdży produkcję

Netflix jeszcze przed premierą "Lalki" wywołał wśród internautów spore emocje. Wszystko za sprawą kampanii promującej nowy serial, w której klasycznych bohaterów Bolesława Prusa opisano hasłami zaczerpniętymi ze współczesnego języka. "Toy boy", "daddy issues" czy "feministka" nie wszystkim przypadły jednak do gustu.

W sieci pojawiły się już pierwsze opinie na temat produkcji. Dziennikarze "The New York Times" twierdzą, że serial może okazać się interesującą propozycją dla fanów takich hitów jak "Bridgertonowie" oraz "Pozłacany wiek".

Tymczasem znana z mediów psycholog, Dorota Zawadzka, po obejrzeniu pierwszego odcinka "Lalki", nie szczędziła krytyki serialowi.

"Powiem Wam szczerze: nie. Nie wiem nawet, jak elegancko ubrać w słowa to, co chciałabym powiedzieć, więc może poprzestanę na tym jednym słowie. Nie" – napisała w mediach społecznościowych.

"Nic mi w tym filmie nie pasuje. Absolutnie nic. Mam wrażenie, jakby ktoś wrzucił bombę do pokoju scenarzystów, a potem powiedział: "Dobra, zobaczymy, co z tego wyjdzie". Wszystkiego jest za dużo. Pomysłów, formy, udziwnień, zabawy konwencją. Obsada kompletnie mi nie pasuje. Ani Krzeszowski, ani Łęcki, ani Łęcka. Nawet Wokulski – choć tu widać kunszt aktora. I O Rzeckim już naprawdę nie będę mówić, bo jeszcze mi się ciśnienie podniesie" – relacjonowała.

"Jedyne, co jest dla mnie naprawdę piękne, to Warszawa, choć i ona chwilami wydaje się być bardziej jak przepiękna dekoracja. Stroje są świetne. To trzeba uczciwie powiedzieć" – zauważyła.

" Muzyka? Fatalna. Kompletnie nie wiem, co tam miało być, po co, dlaczego i w którym momencie. I teraz najzabawniejsze: może to jest "Lalka" dla młodych? Nie wiem. Tylko że jeśli tak, to mam kolejny problem, bo dla młodych jest to chyba za nudne, za wolne, za statyczne i za teatralne. Aktorzy? Mam wrażenie, że wszyscy grają jakoś obok siebie. Nie wierzę tym postaciom. Nie czuję między nimi żadnego napięcia, żadnej chemii, żadnego życia. Patrzę i cały czas widzę aktorów grających postaci, a nie bohaterów "Lalki". I naprawdę nie wiem, czy będę oglądać dalej. Na pewno muszę odpocząć. Bo po tym jednym odcinku po prostu eksplodowało mi w głowie wszystko naraz. Może jutro spojrzę na to inaczej. Może drugi odcinek coś zmieni. A może nie. Na ten moment mam tylko jedno słowo. Nie. I jeszcze mam takie dziwne przeczucie, że Wokulski za chwilę odwróci się do kamery i powie: "Witam w Domu Dobrym". No nie" – podsumowała.

facebook Czytaj też:
"Lalka" w wersji Netfliksa. Komentarze mówią same za siebie
Czytaj też:
"Tusk to mąż stanu". Znany aktor wywołał burzę

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także