Łukasz Warzecha skomentował awanturę w "Debacie Gozdyry" w Polsat News. Dyskusja o Rosji, wojnie na Ukrainie i bezpieczeństwie Polski przerodziła się w emocjonalną scysję prowadzącej i części obecnych w studio polityków z Lilianą Wiadrowską z Konfederacji. Wiadrowska miała bowiem pytanie, dlaczego Putin miałby wejść do Polski.
Szczególnie zdenerwowana była poseł Karolina Pawliczak z Koalicji Obywatelskiej, która zwróciła się bezpośrednio do prowadzącej. – Pani redaktor, niech pani wyciszy tego człowieka, bo po prostu nie da się jej słuchać – zażądała.
Publicysta "Do Rzeczy" podjął próbę objaśnienia, że istotnie pytanie takie wolno, a nawet należy stawiać. Swoją argumentację zawarł skrótowo w czterech punktach.
"Rozumiem, że zdaniem pani Gozdyry jedyną możliwą wersją i jedyną możliwą opinią jest ta, że Putin na pewno chce zaatakować Polskę. Każda inna to «putinowska narracja«" – napisał.
Warzecha: Normalna dyskusja zakłada, że dopuszczamy różne stanowiska
Następnie publicysta dodał: "1. Pan premier Tusk w Sejmie 17 września sam odrzucił możliwość rosyjskiej inwazji kinetycznej na Polskę w przewidywalnym czasie" – przypomniał.
"2. Analitycy są w większości zgodni, że taki wariant jest bardzo mało prawdopodobny z bardzo wielu powodów, zarówno politycznych, jak i ściśle militarnych" – podkreślił.
"3. W normalnych mediach u normalnych prowadzących jest miejsce na normalną dyskusję na ten temat z przedstawieniem argumentów. Dyskusja zakłada, że dopuszczamy różne stanowiska, a nie oznaczamy od razu część z nich jako "putinowskie". Taka dyskusja toczy się oczywiście w poważnych mediach na Zachodzie" – zwrócił uwagę Warzecha.
"4. Proszę się zdecydować. Albo Rosja jest osłabiona wojną na Ukrainie i sankcjami, w związku z czym otwarcie kolejnego kinetycznego frontu daleko na zachodzie absolutnie przekracza jej możliwości; albo sankcje są nieskuteczne, a Rosja z Ukrainą zdecydowanie wygrywa i ma duży zapas sił, więc może nas zaatakować. Nie oczekuję od pani Gozdyry logiki, więc nie oczekuję również, że dostrzeże, iż dwa stanowiska, które uznaje za "putinowskie", są z sobą sprzeczne: Rosja nie może jednocześnie nie mieć w planach ataku na nas i wygrywać znacząco z Ukrainą oraz bimbać sobie na sankcje" – podsumował.
Polemika miała swój ciąg dalszy.
Czytaj też:
Poseł przypomina o busyfikacji i ostrzega, by nie dać wciągnąć Polski do wojny Czytaj też:
Poseł ostrzega: Chcą nas wprowadzić do wojny. Takie mam wrażenie
