Fundacja Cancer Fighters zdobyła ogólnopolską rozpoznawalność za sprawą kwietniowej akcji "Diss na raka". Jej twarzą był influencer Łatwogang, a hymnem zbiórki stał się utwór "Ciągle tutaj jestem" wykonywany przez Bedoesa 2115 i Maję Mecan. Jak podała w poniedziałek "Rzeczpospolita", z fundacją związana jest spółka Boxing Challenge, która odpowiadała za organizację charytatywnych gal bokserskich odbywających się pod szyldem Cancer Fighters. Według dziennika struktura wydatków spółki może budzić pytania.
Bedoes opublikował obszerne oświadczenie na InstaStories, w którym stanął w obronie szefa organizacji. Zapewnił, że osobiście dopilnuje, aby cała zebrana kwota została przeznaczona na leczenie dzieci. Nie krył przy tym emocji i ostro zareagował na pojawiające się wątpliwości.
Bedoes broni szefa Cancer Fighters. "To jest obrzydliwe"
Raper podkreślił, że nikt nie namawiał go do zabrania głosu, ale postanowił zareagować na doniesienia dotyczące zbiórki. Jak wyjaśnił, poznał Marka Kopyścia dopiero przy okazji akcji, jednak na podstawie dotychczasowych kontaktów uważa go za uczciwego człowieka.
– Czy wy serio myślicie, że k**wa typ pomyślał sobie: "sam byłem chory, to teraz założę fundację i będę ja*ł k**wa ludzi na kasę"? Słuchajcie, to jest obrzydliwe – stwierdził.
Artysta ujawnił, że pojechał do Wrocławia, gdzie spotkał się z przedstawicielami fundacji. Jak twierdzi, podczas rozmowy uzgodnił, że wszystkie pieniądze zebrane w ramach akcji zostaną przeznaczone na leczenie dzieci, a nie na wynagrodzenia czy cele statutowe.
"Każda złotówka". Raper będzie pilnował pieniędzy
Raper odniósł się także do pytań internautów o to, jaka część pieniędzy rzeczywiście trafi na leczenie. Zapewnił, że powołano niezależną komisję, a on sam oraz jego współpracownicy mają kontrolować sposób rozdysponowania środków.
– Także słuchajcie, wielka prośba: czytajcie co chcecie, ale nie wierzcie we wszystko, co czytacie – zaapelował, odnosząc się do informacji, które, jego zdaniem, zostały przedstawione w sposób wprowadzający odbiorców w błąd.
Bedoes podkreślił również, że nie odpowiada za organizację gali Boxing Challenge, choć wziął w niej udział i kupił rękawice Tysona Fury’ego za 40 tys. zł. Jak zaznaczył, jego zaangażowanie dotyczy przede wszystkim pieniędzy zebranych na rzecz dzieci. – Ja mam wspólnego z tym, że 300 milionów i każdy grosz policzony trafi do dzieciaków – zadeklarował.
Na koniec raper ponownie zapewnił, że będzie osobiście pilnował, aby środki zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem.
Czytaj też:
Nie żyje Maja Gadowska. Łatwogang spełnił jej marzenie Czytaj też:
"Nienawidzę takich pomyłek". Redaktor naczelny Onetu przeprasza
