Poinformowała o tym na platformie X adw. Magdalena Majkowska, zaangażowana w obronę mężczyzny.
"Prokuratura odstąpiła od zaskarżenia odmowy aresztowania Pana Piotra. Nic dziwnego: ten wniosek w ogóle nie powinien był trafić do sądu, na co od początku zwracaliśmy uwagę wraz z mec. Prządką i mec. Bartoszem Malewskim" – napisała Magdalena Majkowska w mediach społecznościowych.
Prokuratura chciała miesiąca aresztu
Jak przekazała adwokat, prokuratura domagała się miesięcznego aresztowania Piotra W., uzasadniając wniosek obawą ucieczki lub ukrycia się podejrzanego oraz ryzykiem popełnienia przez niego nowego przestępstwa. "Prokuratura żądała miesiąca aresztu dla ojca rodziny, strażaka ochotnika i byłego żołnierza" – wskazała Majkowska. "Sąd nie uznał za uprawdopodobnioną żadnej z tych przesłanek. Tymczasowe aresztowanie to ostateczność, a nie narzędzie nacisku" – dodała.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia nie uwzględnił wniosku prokuratury. Nie zdecydował się również na zastosowanie innych środków zapobiegawczych.
Zatrzymanie Piotra W. na Marszałkowskiej
Do zatrzymania Piotra W. doszło 16 października na ul. Marszałkowskiej w Warszawie, w pobliżu zgromadzenia przed Trybunałem Konstytucyjnym. Według policji Piotr W. zaatakował funkcjonariuszkę. Mężczyźnie przedstawiono zarzuty zmuszania funkcjonariuszy do zaniechania czynności służbowych oraz naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza, w przypadku policjantki z narażeniem jej na utratę życia albo ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Po wyjściu z aresztu Piotr W. przedstawił inną wersję wydarzeń. W wywiadzie dla Telewizji Republika twierdził, że policjanci podjęli próbę wylegitymowania go bez podania przyczyny. Jak relacjonował, zdecydował się na ucieczkę, ponieważ poczuł się zagrożony zachowaniem funkcjonariuszy. Mężczyzna zarzucał policjantom również duszenie podczas zatrzymania.
Trudności z dostępem do adwokata
Tuż po zatrzymaniu, obrońcy Piotra W. informowali, że bezpośredni kontakt z klientem uzyskali dopiero po ponad 24 godzinach od zatrzymania. Sam mężczyzna skarżył się także na stan zdrowia, brak kontaktu z żoną oraz sposób udzielenia mu pomocy medycznej.
Policja utrzymywała, że zatrzymany początkowo nie chciał podać danych osobowych i odmawiał skorzystania z pomocy adwokata. Z opublikowanego przez funkcjonariuszy nagrania wynikało, że możliwość kontaktu z prawnikiem uzależniano od podania danych osobowych.
Czytaj też:
Kolejny obrońca pana Piotra ofiarą fałszywego zgłoszenia. Malewski: To zastraszanie
