Henry Nowak wracał wieczorem 3 grudnia ub. roku do akademika w Southampton. Jak ustalił sąd, na ulicy spotkał 23-letniego Vickruma Digwę. Między mężczyznami doszło do sprzeczki. Nowak zaczął nagrywać rozmowę telefonem. Na nagraniu słychać, jak pyta: `'Czy jesteś złym człowiekiem?". Digwa odpowiada: "Jestem złym człowiekiem". Chwilę później nagranie się urywa. Według ustaleń sądu napastnik wyciągnął z pochwy sztylet i ugodził Henry'ego w klatkę piersiową. Ostrze przebiło płuco i przecięło żyłę za obojczykiem. Później zadał jeszcze cztery kolejne ciosy.
Wielka Brytania co do zasady zakazuje noszenia noży w miejscach publicznych. Prawo przewiduje jednak wyjątki dotyczące m.in. powodów zawodowych, tradycji oraz praktyk religijnych. Digwa, zabójca Nowaka, należał do społeczności sikhijskiej. Oprócz tradycyjnego kirpanu miał przy sobie większy sztylet z ostrzem przekraczającym 20 centymetrów. Sędzia William Mousle przyznał podczas ogłaszania wyroku, że oskarżony mógł mieć "uzasadniony prawnie powód", by posiadać taki nóż.