Zwykli, czyli jacy?
  • Marek JurekAutor:Marek Jurek

Zwykli, czyli jacy?

Dodano: 9
Filozof z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. Alfred Wierzbicki
Filozof z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. Alfred Wierzbicki / Źródło: PAP / Marcin Obara
Zwykłych Księży porównuje się często do Księży Patriotów z początków PRL.

Oczywiście, takie porównanie stanowi nie tylko złośliwe (co tu ukrywać) potępienie społecznej roli tego ruchu, ale i podważenie jego intencji. Ja jednak nad tymi intencjami, zawartymi w ich najzwięźlejszym samookreśleniu, czyli w nazwie, chciałbym się chwilę zastanowić, korzystając (bez żadnej złośliwości) z tropu wskazującego na analogię obu ruchów.

Liberalne duszpasterstwo dla normalsów

„Patriotyzm” Księży Patriotów oznaczał tyleż afirmację PRL-owskiej władzy, co odcięcie się od postaw wielkiej części duchowieństwa i wiernych uważających władzę komunistyczną nie tylko za bezprawną, ale i otwarcie kolaboracyjną. Księża Patrioci odwoływali się do Polaków, którzy dla „spokoju” odkładają patriotyczne przekonania. „Zwyczajność” Zwykłych Księży to aprobata społeczeństwa liberalnego i odcięcie się od postaw tej wielkiej części duchowieństwa i wiernych, która go nie akceptuje i chce jego zmiany. To również duszpasterstwo adresowane do „normalsów” wierzących, ale „bez przesady”. Przeciętny Polak (według badań socjologicznych) chodzi do kościoła, ale nie w każdą niedzielę, jest przeciwny „aborcji na życzenie”, ale nie przyjmuje (w praktyce) moralnego zakazu antykoncepcji.

Krótko mówiąc – Zwykli Księża to księża uważający, że Kościół może funkcjonować w mniej czy bardziej sielankowej koegzystencji z liberalizmem, więc coś dokładnie przeciwnego do nauczania Syllabusa bł. Piusa IX (szczególnie jego art. 79). Tylko co z tego właściwie wynika? No właśnie, zapytał mnie pan Sławomir Stoczyński, dlaczego Zwykli Księża „mogą bezkarnie i bez nakazu milczenia głosić błędne, chore i niebezpieczne poglądy”. Mogą właśnie dlatego, że dziś z ignorowania nie tylko Syllabusa, ale całego Magisterium Kościoła wynika coraz mniej. I to jest o wiele poważniejszy problem niż Zwykli Księża, którzy, owszem, są tego problemu całkiem poważnym objawem.

P.S. W najnowszym numerze „Do Rzeczy" znajduje się okrojona (brudnopisowa) wersja tego komentarza, którą – niestety – zamiast pełnej przez pomyłkę Redakcji wysłałem.

Artykuł został opublikowany w 11/2021 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Źródło: DoRzeczy.pl
-
 9
Czytaj także