Karol Nawrocki był dziś w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie. Kandydat na prezydenta podpisał tam umowę programową z ruchem społecznym "Katolicy z Karolem Nawrockim", w którym zrzeszone jest 20 katolickich organizacji. – Ponad 1000 lat dziejów Polski, dziejów Polaków definiuje nas współcześnie. Tam jest wyraźne miejsce dla symbolu krzyża katolickiego i wartości chrześcijańskich, które widzimy w odbiciu architektury sakralnej w całej Polsce, polskiej wsiach, w polskich gminach i powiatach. Tam jesteśmy zapisani wartościami chrześcijańskimi, które stały się fundamentem naszej Ojczyzny i wspólnej Unii Europejskiej, choć Unia Europejska dziś o tym zapomina. Dlatego trzeba przypomnieć, że wspólna Europa zbudowana jest na wartościach i fundamentach chrześcijańskich – mówił Karol Nawrocki.
Ks. Niżnik: Św. Bobola to największy męczennik Kościoła
Portal DoRzeczy.pl zwrócił się z prośbą o komentarz do tego wydarzenia do ks. Józefa Niżnika, prałata, kustosza Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie. – Od pewnego czasu dostrzegamy realny wpływ św. Andrzeja Boboli, patrona Polski, który urodził się w tej parafii na otaczającą nas rzeczywistość. Zrozumie to tylko człowiek wiary, ale zarówno PiS, jak i prezydent Andrzej Duda przyjeżdżali przed wyborami do sanktuarium pomodlić się o pomyślność, a św. Bobola wypraszał im te zwycięstwa – mówi ks. Niżnik.
Duchowny podkreślił też znaczenie postaci św. Andrzeja Boboli. – To wyjątkowy święty, bo był on zaprzeczeniem obrazu świętego, który mamy przed oczami. Często okazywał nieposłuszeństwo, był powodem konfliktów. Kiedy umarł, to Bóg nie pozwolił o nim zapomnieć, ponieważ objawiał się po śmierci. Św. Bobola objawiał się zawsze wtedy, gdy Polska była w niebezpieczeństwie i wchodził w układ – pomogę, gdy i wy coś zrobicie. Pierwszy raz objawił się w 1702 roku w Pińsku, w miejscu, gdzie złożono trumnę z jego ciałem. Powiedział wówczas, że pomoże, jeśli oddzieli się jego trumnę od reszty i faktycznie, Szwedzi nie weszli do Pińska. Podobnie było w Strachocinie w 1987 roku, gdy się objawił. Powiedział wówczas, żeby go czcić. W chwili śmierci, a jest to bodaj największy męczennik Kościoła, Bóg zlecił mu opiekę nad Polską i polskim narodem. Dlatego ingerencje św. Boboli mają miejsce wówczas, gdy jesteśmy w niebezpieczeństwie – tłumaczy ks. Niżnik.
Zapytaliśmy też ks. Niżnika o podpisaną dzisiaj deklarację. – Kiedy katolicy zwrócili się do mnie, że chcieliby w tym ważnym miejscu podpisać deklarację, to nie mogłem się od nich odwrócić. Nie mogę udawać, że mnie to nie obchodzi. Nie mogłem zostawić katolików w biedzie. Jakbym wyglądał jako ksiądz, gdy widziałem, że ludzie chcą rzeczywistego dobra i pragną ratować Polskę, a nie znaleźliby u mnie zrozumienia? Przed nikim nie zamykam drzwi, bo nie mogę tego zrobić jako chrześcijanin (...) Katolicy chcieli, by św. Bobola pomógł im dochować wierności tej deklaracji. Jedna strona zobowiązała się do modlitwy, a druga, czyli Karol Nawrocki zobowiązał się do przestrzegania tej deklaracji. A św. Andrzej Bobola ma być świadkiem tego porozumienia – podkreślił.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
