Przymusowa kwarantanna w hotelu na Majorce. Interweniowała policja

Przymusowa kwarantanna w hotelu na Majorce. Interweniowała policja

Dodano: 6
Hiszpańska policja
Hiszpańska policja / Źródło: Flickr / Contando Estrelas / CC BY-SA 2.0
Około 250 uczniów wciąż przebywa na przymusowej kwarantannie w hotelu w Palma de Mallorca, gdzie dochodzi do protestów i aktów wandalizmu. Interweniowała policja.

W Hiszpanii uczniowie po maturze zwyczajowo organizują wspólne wyjazdy wakacyjne, a Majorka należy do jednych z najbardziej atrakcyjnych celów. Ponad dwa tygodnie temu doszło do masowych zakażeń COVID-19 wśród młodych ludzi podczas koncertu reggaeton w Palma de Mallorca, a także podczas licznych zabaw na statkach, na dyskotekach hotelowych oraz w parkach wodnych. Młodzież nie przestrzegała przepisów epidemicznych, nie używała maseczek, nie zachowywała bezpiecznej odległości.

Najwięcej zainfekowanych pochodzi z autonomicznej wspólnoty Madrytu – 593 osoby, od których z kolei zaraziły się kolejne 63 osoby. Dotąd 14 uczniów zostało przewiezionych do szpitali, a jeden znajduje się na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w Elche (Alicante). Około 250 uczniów, w większości w wieku 17 i 18 lat, przebywa na przymusowej 10-dniowej kwarantannie w hotelu covidowym Palma Bellver w Palma de Mallorca. Testy dały wyniki pozytywne u 64 osób, co daje wskaźnik zachorowań bliski 26 proc.

Protest rodziców i decyzja sądu

Przeciwko przymusowej izolacji młodych ludzi zaprotestowali ich rodzice, uznając, że jest to arbitralna i niesprawiedliwa decyzja regionalnego rządu Balearów, zwłaszcza wobec młodzieży, która przyjechała na wyspę tydzień po wybuchu zakażeń.

Sąd w Palma de Mallorca do tej pory odrzucił ponad sto skarg rodziców odwołujących się do konstytucyjnie zagwarantowanego prawa "Habeas corpus" przeciwko nielegalnym zatrzymaniom bez decyzji sądowej. Zdaniem sądu, młodzież nie jest zatrzymana za popełnienie jakiegoś wykroczenia, ale ze względu na rację zdrowia publicznego, zgodnie z rekomendacją służb sanitarnych rządu regionalnego. Jednak uczniowie zadenuncjowali, że studenci innych narodowości nie zostali przewiezieni do hotelu.

Prokuratura w Palma de Mallorca nie zatwierdziła we wtorek decyzji regionalnego rządu o przymusowej izolacji uczniów. Uznała, że nie jest wystarczająco umotywowana ani proporcjonalna, wskazując, że została podjęta wobec wszystkich uczniów na wakacjach po zakończeniu roku szkolnego. Prokuratura zwróciła się do rządu Balearów o dalszą dokumentację.

Alkohol i awantury

Tymczasem w hotelu covidowym dochodzi do aktów wandalizmu, krzyków, wyrzucania przedmiotów z balkonów, na co skarżyli się turyści z pobliskich hoteli. Pobliskie bary zaopatrują uczniów w alkohol, który wciągają na balkony w kubłach przywiązanych do prześcieradeł. We wtorek interweniowała policja.

Uczniowie w hotelu utrzymują, że nie są zainfekowani. "Chcemy wyjść na wolność", "Jesteśmy uprowadzeni" – krzyczą z balkonów. Na zewnątrz hotel otoczony jest kordonem policyjnym, aby młodzi ludzie nie zbiegli. Otrzymują 4 posiłki dziennie opłacane przez rząd Balearów.

Lokalny rząd zamierza zaskarżyć organizatora koncertu reggaeton z 15 czerwca w Palma de Mallorca, uznając koncert za źródło zakażeń młodych ludzi.

Czytaj też:
Hiszpania: Dwa razy więcej cyberprzestępstw w czasie pandemii

Źródło: PAP
 6
Czytaj także