Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaktualizowało listę osób objętych zakazem wjazdu na terytorium Rosji. Wśród nich znalazło się 49 obywateli Wielkiej Brytanii.
"Brytyjscy dziennikarze umieszczeni na liście są zaangażowani w celowe rozpowszechnianie fałszywych i jednostronnych informacji o Rosji oraz wydarzeniach na Ukrainie i Donbasie. Swoimi stronniczymi ocenami przyczyniają się również do podsycania rusofobii w społeczeństwie brytyjskim" – przekazało rosyjskie MSZ w oświadczeniu.
Wśród dziennikarzy objętych zakazem znaleźli się reporterzy pracujący dla BBC, Sky TV, Timesa, Guardiana, Channel Four i ITV.
Rosja walczy z mediami
Rosja zamknęła niezależne media i penalizuje donoszenie o wszystkim, co uważa za "fałszywe informacje” o swojej wojnie na Ukrainie. Moskwa odmawia nazwania swojej inwazji wojną, nazywając ją „specjalną operacją wojskową”.
Rosja namierzyła również dziennikarzy, których uważa za zagrożenie, nadając im etykietkę „zagranicznych agentów”. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł we wtorek, że ta ustawa narusza prawa zainteresowanych.
Poza światem dziennikarstwa na liście sankcyjnej znajdują się przedstawiciele sił zbrojnych Wielkiej Brytanii, w tym szef Royal Navy Adm Sir Ben Key i szef sił powietrznych Sir Michael Wigston. Szef Thales UK, Alex Cresswell, i kilku starszych oficerów nie ma wstępu do Rosji, podobnie jak wiele czołowych postaci z BAE Systems, w tym dyrektor generalny Charles Woodburn.
Na początku marca rosyjski państwowy regulator internetu i mediów, urząd Roskomnadzor, poinformował, że może zablokować Wikipedię w związku z rosyjskojęzycznym artykułem zatytułowanym: "Rosyjska inwazja na Ukrainę (2022)".
Wśród "nielegalnie rozpowszechnianych informacji", na które skarżą się władze w Moskwie, znalazły się "doniesienia o licznych ofiarach śmiertelnych wśród personelu służby Federacji Rosyjskiej, a także ludności cywilnej Ukrainy, w tym dzieci".
Czytaj też:
"Zachowanie Kremla wzmacnia naszą determinację". UE chce współpracować z Izraelem przeciw RosjiCzytaj też:
Rosyjskie zbrodnie wojenne. Amnesty International gromadzi dowody
