– Mamy wystarczające dowody na to, że była to zaplanowana zbrodnia – powiedział w piątek wieczorem Zełenski, odnosząc się do śmierci kilkudziesięciu ukraińskich jeńców wojennych w tzw. obozie filtracyjnym w Ołeniwce na terytorium samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL).
Po ostrzale Rosjanie próbowali zrzucić odpowiedzialność za atak na Ukrainę. Ukraiński Sztab Generalny poinformował natomiast, że za atakiem stoją bojownicy z grupy Wagnera. Minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow nazwał atak na obóz w Ołeniwce "ukraińskim Katyniem".
Zełenski powiedział, że zamordowano tam 50 ukraińskich obrońców. – To kolejne potwierdzenie, że Rosja jest państwem terrorystycznym – dodał, zapowiadając odwet.
Zaapelował przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych o uznanie Rosji za państwo terrorystyczne i sponsora terroryzmu. – Potrzebna jest decyzja i to teraz – podkreślił.
Wojna na Ukrainie. Dla Rosji to "specjalna operacja wojskowa"
Atakując Ukrainę, Władimir Putin wywołał największy konflikt zbrojny w Europie od 1945 r.
Rosja nie nazywa swoich działań wojną, lecz "specjalną operacją wojskową" i domaga się od Kijowa "demilitaryzacji i denazyfikacji" Ukrainy. Za informowanie o sytuacji na froncie nie tak, jak życzy sobie Kreml (np. podawanie prawdy o zabitych żołnierzach rosyjskich), grozi nawet do 15 lat więzienia.
Według danych ukraińskiego Sztabu Generalnego, Rosjanie stracili już ponad 40 tys. żołnierzy. Danych tych nie sposób zweryfikować – strona rosyjska od miesięcy nie podaje informacji o stratach poniesionych w czasie walk na Ukrainie.
24 lipca minęło pięć miesięcy od rozpoczęcia inwazji. Ani z Kremla, ani z Kijowa nie płyną sygnały świadczące o tym, żeby konflikt miał się szybko zakończyć. Nie spodziewają się tego również wojskowi analitycy.
Czytaj też:
"Całą Ukrainę należy wyzwolić". Kreml ma nowy plan inwazji?Czytaj też:
Szef MON Wielkiej Brytanii: Putin szykuje plan D