Sam tytuł okładkowy mówi za siebie: „Wybielanie. Polska i Żydzi”. Jest to nie tylko kolejny (który to już z rzędu?) agresywny i nienawistny atak na polską pamięć i tożsamość, lecz także swego rodzaju szkic strategii, której należy użyć, zdaniem Grabowskiego, żeby Polakom wreszcie wtłoczyć do głów miazmaty holokaustianizmu.
Według profesora historii na uniwersytecie w Ottawie w Polsce rząd prowadził politykę negacjonizmu i wypaczenia, co się tyczy Holokaustu. „Polska stała się liderem światowym w relatywizacji Holokaustu, w odjudaizowaniu Holokaustu i zazdrości wywołanej Holokaustem, głosząc teorię spisku żydowsko-bolszewickiego i przypisując ofiarom winę za ich prześladowania”. Piękne, nieprawdaż? Żadne z tych twierdzeń nie jest prawdziwe. Nie tylko, że nie relatywizuje się w Polsce Holokaustu i nie odbiera się Żydom prawa do pamięci o nim – cóż za absurd – lecz także przeciwnie, od lat kolejne polskie władze robią, co mogą, żeby spełniać żydowskie postulaty i oczekiwania. Skutek jest dokładnie taki, jak można było przewidzieć: im więcej się daje, tym większe są wymagania i tym głośniejsze żądania. Im więcej troski okazuje się żydowskiej pamięci, tym bardziej trzeba się liczyć z niezadowoleniem i sarkaniem, czego esej Grabowskiego jest skrajnym przykładem.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.