Czerwona fala

Czerwona fala

Dodano:   /  Zmieniono: 
Skrajna lewica podbiła już Madryt i Barcelonę. Czy jesienią będzie rządzić całą Hiszpanią?

Scena pierwsza. Protest antygloba­ listów w siedzibie jednego z bar­celońskich banków. Młoda kobieta w zielonym T­shircie, kłócąca się z policjantami. Na pierwszym zdjęciu jeden z nich stara się podnieść ją z podło­gi, pociągając za ramię. Na drugim dwóch funkcjonariuszy, uzbrojonych po zęby, wyprowadza ją z budynku.

Obrazek, jakich w ostatnich latach widzieliśmy dziesiątki. Neomarksiści, przeciwnicy „banksterów”, studenci oburzeni na „dziki kapitalizm” w starciu z bezdusznymi agentami państwa, ste­ rowanego, rzecz jasna, przez międzyna­ rodowe korporacje. Okupowanie siedzib firm, demolowanie McDonaldów, uliczne bitwy na kamienie i gaz łzawiący. 

Ada Colau, pani w zielonej koszulce, walczyła na jednym konkretnym odcinku tego frontu: broniła ludzi, którzy nie poradzili sobie ze spłatą kredytu i zostali wyeksmitowani z (nie)swoich mieszkań. Słowem: kataloński Ikonowicz w spódnicy. Tyle że Piotr Ikonowicz nigdy nie był i najpewniej nigdy nie będzie prezydentem Warszawy. A 41­letnia Ada Colau już za chwilę zacznie swoje rządy jako burmistrz Barcelony. (…)

Cały artykuł dostępny jest w 24/2015 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Marek Magierowski
 0
Czytaj także