Po ogłoszeniu częściowej mobilizacji we wrześniu 2022 r. setki tysięcy Rosjan uciekły do Kazachstanu. Prezydent Kasym-Żomart Tokajew deklarował wówczas, że zapewni tym ludziom bezpieczeństwo. Władze Kazachstanu dały do zrozumienia, że nie będą deportować uciekinierów unikających służby wojskowej, z wyjątkiem tych, przeciwko którym toczy się postępowanie karne. Kierunek ten był dla przeciwników wojny (albo przynajmniej dla osób, które nie chcą iść na front) bezpieczną przystanią albo przynajmniej krajem tranzytowym na drodze do jeszcze bezpieczniejszej przystani. W ostatnim czasie to się jednak diametralnie zmieniło. Władze Kazachstanu zaczęły wydawać Moskwie Rosjan o antywojennych poglądach. Nawet tych, którzy mieszkali w tym kraju na stałe.
Aż do wiosny 2024 r. jedynym znanym rosyjskim żołnierzem, któremu nie udało się ukryć w Kazachstanie, pozostawał major Federalnej Służby Ochrony Michaił Żylin. Zaraz po przekroczeniu granicy został deportowany do Rosji. Za dezercję dostał wyrok sześciu lat kolonii karnej. W kwietniu 2024 r. funkcjonariusze służb kazachstańskich i rosyjskich wspólnie zatrzymali Karima Kasimowa, rosyjskiego żołnierza służby kontraktowej, który zbiegł do Kazachstanu. Miesiąc później próbowano deportować dwóch kolejnych dezerterów, co się jednak nie udało dzięki interwencji obrońców praw człowieka. Oprócz tego w latach 2022–2023 w Kazachstanie zatrzymano kilku poszukiwanych w Rosji aktywistów, uniknęli oni jednak deportacji. Rozprawy o ekstradycję były przeciągane tak, aby oskarżony wyszedł w końcu z aresztu i mógł wyjechać z kraju. Władze pozostawały w tych sprawach w kontakcie z dyplomatami europejskimi.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

