Zwykle to lewica odbiera prawicy znanych bohaterów i przerabia ich na swoją modłę. W przypadku Johna Rambo było odwrotnie
Film „Rambo – pierwsza krew” („First Blood”) wraca do kin. Ale w przypadku Polski to powrót nietypowy, bo ponowne spotkanie nie tyle z klasyką sprzed lat, ile legendą podziemnego rynku kaset wideo. W pierwszej połowie lat 80. oglądałem – i jest to doświadczenie dla mego pokolenia wspólnotowe – pierwsze dwa filmy o Johnie Rambo na kopiach VHS kiepskiej jakości. Przechodziły z rąk do rąk, pożyczane, kopiowane i znów oglądane, aż obraz na kineskopowych telewizorach stawał się niemal całkiem zatarty.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
