Wysoki rangą libański oficer wojskowy poinformował w środę (22 kwietnia) agencję Reutera, że izraelski dron zrzucił granat na ratowników próbujących wyciągnąć ranną dziennikarkę spod gruzów w mieście Tayri, położonym na południu kraju.
Libańska armia zwróciła się do izraelskiego wojska za pośrednictwem mechanizmu mediacyjnego kierowanego przez USA z prośbą o zezwolenie ratownikom na ewakuację dziennikarek.
Siły Obronne Izraela (IDF) oświadczyły, że nie uniemożliwiają służbom ratowniczym dotarcia na miejsce zdarzenia. Stwierdziły, że zaatakowały jeden z dwóch pojazdów, które odjechały "od bazy wojskowej wykorzystywanej przez Hezbollah" i zbliżyły się do żołnierzy "w sposób, który stanowił bezpośrednie zagrożenie dla ich bezpieczeństwa".
Jednocześnie IDF zaznaczyło, że analizuje incydent i dostało informacje, że w wyniku izraelskiego ataku dwóch dziennikarzy zostało rannych.
Wojna Izraela z Libanem. W niedzielę kończy się zawieszenie broni
Ponad 2,4 tys. osób zginęło w Libanie od czasu rozpoczęcia 2 marca przez Izrael ofensywy w odpowiedzi na atak Hezbollahu, który był odwetem za izraelsko-amerykańskie bombardowania Iranu.
Izrael zajął pas terytorium przy granicy z Libanem, ogłaszając, że dąży do stworzenia strefy buforowej, która ochroni północną część kraju przed atakami Hezbollahu.
W niedzielę (26 kwietnia) wygasa 10-dniowe zawieszenie broni między Izraelem a Libanem, które udało się wynegocjować przy wsparciu Stanów Zjednoczonych.
Prezydent Libanu Joseph Aoun oświadczył w środę (22 kwietnia), że Bejrut będzie zabiegał o przedłużenie rozejmu, a także wycofanie wojsk izraelskich, powrót Libańczyków przetrzymywanych w Izraelu oraz ustalenie granicy lądowej.
Izrael i Liban pozostają w stanie wojny de facto od momentu powstania państwa Izrael w 1948 r.
Czytaj też:
Trump ogłasza "zakaz" dla Izraela. "Już wystarczy"
