Do tragicznego zdarzenia doszło w poniedziałek (4 maja) w zakładach Huasheng w mieście Liuyang w środkowych Chinach. Na nagraniach zamieszczonych przez BBC widać kilkuset metrowy słup dymy unoszący się nad fabryką.
Jak przekazał jeden ze świadków, siła wybuchu była tak potężna, że w domach oddalonych o kilometr powypadały szyby, a ramy okienne i drzwi uległy deformacji.
Akcja ratunkowa w Chinach. Poszkodowanych wyciągały roboty
Władze wysłały blisko 500 funkcjonariuszy do przeprowadzenia akcji poszukiwawczo-ratunkowej i opatrzenia rannych, a do odnalezienia osób uwięzionych w budynku wykorzystano roboty. Wyznaczono także 3-kilometrową strefę bezpieczeństwa, z której ewakuowano mieszkańców.
Prezydent Chin Xi Jinping zaapelował o podjęcie wszelkich możliwych działań w celu ratowania poszkodowanych. Polecił również wszczęcie śledztwa w tej sprawie i pociągnięcie winnych do odpowiedzialności.
Szef fabryki został zatrzymany przez policję. Przyczyny eksplozji nie są jeszcze znane.
Wybuch w fabryce fajerwerków
BBC zwraca uwagę, że wypadki związane z pirotechniką nie są w Chinach rzadkością. W lutym 12 osób zginęło w eksplozji w sklepie z fajerwerkami w prowincji Hubei w centralnej części kraju.
