Tragiczna pomyłka USA? Śledztwo mediów ujawnia kulisy masakry w Minab

Tragiczna pomyłka USA? Śledztwo mediów ujawnia kulisy masakry w Minab

Dodano: 
Zniszczona szkoła w Minab w trakcie ataku USA i Izraela na Iran
Zniszczona szkoła w Minab w trakcie ataku USA i Izraela na Iran Źródło: Wikimedia Commons
Przestarzałe mapy, błędy w bazach danych i cięcia kadrowe w Pentagonie mogły doprowadzić do ataku na szkołę dla dziewcząt w irańskim Minab.

Chodzi o uderzenie w szkołę podstawową dla dziewcząt Shajareh Tayyebeh w irańskim Minab, do którego doszło 28 lutego, pierwszego dnia amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko Iranowi.

Według organizacji Airwars udało się potwierdzić tożsamość 157 ofiar, w tym 123 dzieci. Inne źródła, w tym irańskie władze, podają, że zginęło co najmniej 175 osób. Wśród ofiar było także 26 pracowników szkoły, w tym jedna ciężarna nauczycielka, oraz rodzice, którzy przyszli odebrać dzieci.

Pierwsze ustalenia: Możliwy udział USA

6 marca Reuters, powołując się na amerykańskich prokuratorów wojskowych, poinformował, że szkołę mógł trafić amerykański pocisk wystrzelony podczas ataku na pobliską bazę IRGC. Podobne ustalenia opisał "New York Times", który na podstawie zdjęć satelitarnych i nagrań wideo ustalił, że budynek został trafiony prawdopodobnie pociskiem Tomahawk. Pentagon potwierdził wszczęcie śledztwa. Sekretarz obrony USA Pete Hegseth zapewniał wtedy, że armia amerykańska „nie atakuje celów cywilnych”.

Kluczowe ustalenia pojawiły się dopiero po kilku miesiącach. Jak podały "New York Times" i Bloomberg, wojsko planując atak korzystało z nieaktualnych map, według których teren szkoły nadal figurował jako część kompleksu wojskowego Gwardii Rewolucyjnej. W rzeczywistości szkoła została oddzielona od bazy ponad 10 lat temu. Na zdjęciach satelitarnych widać nowe ogrodzenie, plac zabaw, boisko i charakterystyczne niebiesko-różowe ściany budynku. Dziennikarze ustalili też, że jeden z analityków amerykańskiego wywiadu już siedem lat temu oznaczył budynek jako szkołę. Informacja trafiła jednak do osobnego systemu cyfrowego, który nie był połączony z oficjalną bazą danych wykorzystywaną do wyznaczania celów. W efekcie dowódcy nie mieli dostępu do aktualnych danych.

Cięcia w Pentagonie

Według byłego urzędnika Pentagonu, cytowanego przez Associated Press, znaczenie mogły mieć także redukcje zatrudnienia wprowadzone przez Pete’a Hegsetha. Cięcia objęły m.in. Centrum Doskonałości Ochrony Cywilnej – jednostkę odpowiedzialną za aktualizowanie list obiektów wyłączonych spod ataków, takich jak szkoły, szpitale, kościoły i meczety. To właśnie brak aktualizacji takich list miał być jednym z powodów tragedii. Donald Trump od początku odrzucał możliwość odpowiedzialności USA. Krótko po ataku mówił, że "Iran sam się zbombardował", mimo że na miejscu znaleziono fragmenty amerykańskiego pocisku Tomahawk. 7 marca powiedział dziennikarzom: – Uważamy, że to zrobił Iran.

Dwa dni później, pytany o doniesienia "New York Timesa", stwierdził: – Tomahawk jest sprzedawany przez nas i używany przez inne kraje. Iran też ma trochę Tomahawków. Na te słowa jeden z reporterów odpowiedział: – Właśnie zasugerował pan, że Iran wszedł w posiadanie pocisku Tomahawk i zbombardował nim własną szkołę podstawową. Trump odparł wtedy: – Nie wiem o tym wystarczająco dużo.

Czytaj też:
Krwawa sobota w Iranie. Szkoły w ruinach, dziesiątki martwych dzieci
Czytaj też:
Kto zaatakował szkołę w Iranie? Nowe ustalenia

Źródło: Gazeta Wyborcza / DoRzeczy.pl
Czytaj także