Według norweskich służb ratunkowych pożar wybuchł w piątek (17 lipca) około 50 km na zachód od Oslo. Gęsty dym unosił się nad okolicą, a policja ewakuowała setki mieszkańców zagrożonych osiedli.
W akcji gaśniczej uczestniczyło ponad 60 strażaków. Do walki z żywiołem skierowano również śmigłowce zrzucające wodę.
Ogień, podsycany przez silny wiatr, objął zabudowę mieszkaniową oraz okoliczne tereny leśne. Jedna osoba trafiła do szpitala z powodu lekkiego zatrucia dymem, a jeden strażak odniósł niegroźne obrażenia.
Ogromny pożar w Norwegii. "Katastrofa dla miasta"
Nie ma informacji o ofiarach śmiertelnych ani osobach zaginionych. Władze miasta uruchomiły centra ewakuacyjne i pomocowe dla mieszkańców, którzy musieli opuścić swoje domy.
Przyczyna pożaru nie została dotychczas ustalona. Burmistrz Drammen Kjell Arne Hermansen określił zdarzenie jako "katastrofę" dla miasta i zapewnił, że lokalne służby kryzysowe pozostają w pełnej gotowości.
Władze poinformowały, że opanowanie pożaru może potrwać do soboty (18 lipca).
Czytaj też:
Miliony z Norwegii dla Polski. Rząd podpisał nową umowę
