Sternikiem w epidemicznym sztormie były i są emocje

Sternikiem w epidemicznym sztormie były i są emocje

Dodano: 
Koronawirus, zdjęcie ilustracyjne
Koronawirus, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Obraz Dr StClaire z Pixabay
Przemysław Staciwa | Czy wobec pandemii koronawirusa jedynym słusznym rozwiązaniem było prowadzenie polityki lockdownu, subordynowania i straszenia obywateli oraz poświęcania gospodarki w imię ludzkiego zdrowia? Z pewnością odbyło się to bez należytej dyskusji i chłodnej kalkulacji. Sternikiem w tym epidemicznym sztormie były i są emocje.

Jest bardzo ciekawe, jak koronawirus na bazie swojego pokrętnego działania na blisko rok przyspawał nas do domów, a zdecydowaną większość świata utwierdził w przekonaniu, że być może to bardzo trudne, przykre i uprzykrzające życie, ale inaczej przecież nie można. Jeśli zastosowalibyśmy terminologię prawną do aspektu zamknięcia nas w czterech ścianach i pozbawienia prawa do korzystania z wolnego czasu, różnych instytucji, na które płacimy podatki, pracy, a w skrajnych przypadkach wyjścia z domu (do lasu na przykład), to wszystkich obowiązuje odwrócona zasada domniemania niewinności. Wszyscy jesteśmy potencjalnie winni, bo zakażeni. Wszystkich więc muszą objąć reguły zakazów i nakazów, gdyż złośliwa choroba jest wielokrotnie bezobjawowa.

Całość dostępna jest w 25/2021 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także