• Marcin WolskiAutor:Marcin Wolski

Szopka z szopką

Dodano: 
Kadr z "Szopki noworocznej"
Kadr z "Szopki noworocznej" Źródło: YouTube / Lord_info
Powiem szczerze, wznawiając po sześciu latach nieobecności w telewizji „Szopkę noworoczną”, nie spodziewałem się takiej eksplozji złości, nienawiści i złych emocji wobec satyry.

Jak bardzo zmieniliśmy się od czasów „Polskiego zoo”, śmieszącego większość, lubianego nawet przez ośmieszanych w nim polityków!

A przecież: Cimoszewicz – szakal, Miller – czerwony pająk, Kwaśniewski – dzika świnia nie były to łagodne karykatury, podobnie jak Lis – Michnik, Kaczyńscy – Chomiki, Moczulski – Krogulec czy Rokita – Diabeł.

Dlaczego więc „puszysta” Komorowska z obrazu Botero, Kamiński jako Pierrot czy Miller z Palikotem ucharakteryzowani na żebraków mają być jakąś obrazą majestatu?

Jakiż rasizm kryje się w przedstawieniu Obamy jako biednego Murzyna? A kimże w końcu jest? Chińczykiem? Także nazwanie Sikorskiego panem Applebaumem nie ma nic wspólnego z antysemityzmem. Gdyby jego wpływowa małżonka nazywała się np. Martinez, nazwałbym go – jako „męża mojej żony” – panem Martinezem, podobnie mundur obsypanego orderami Sowieta nie podważa jego zasług bojowych w Afganistanie, tylko obrazuje gigantyczne ego, którego nie sposób zmieścić w żadnym innym mundurze. Trudno też w pieśni „Nasz będzie jutrzejszy dzień” śpiewanej przez Merkel i „uchodźców” widzieć gloryfikację nazizmu, raczej przestrogę przed nieuchronnym „zderzeniem cywilizacji”. Jednak przy złej woli nawet w zakończeniu ręki Rzeplińskiego (obraz namalował Topor wiele dekad temu) da się ujrzeć twarz Kaczyńskiego.

Zresztą nie chodzi mi o samą „Szopkę…”, za którą otrzymałem oprócz krzywdzących obelg (tym bardziej przykrych, że również z naszej strony) moc gratulacji i wręcz przesadzonych komplementów. Chodzi o nas! Wrogość i nienawiść odebrały wielu Polakom nie tylko zdolność realnych ocen rzeczywistości, lecz także poczucie humoru. To zły znak. Brak zdolności do śmiania się również z samych siebie cechuje dyktatorów i systemy autorytarne.

Reakcja „partyjna” pozwalająca na śmianie się wyłącznie z przeciwników przypomina działania harcowników przed rzeczywistym starciem.

Szkoda, że nikt jakoś nie zauważył przesłania zawartego w piosence finałowej: „Może kiedyś zakończy się wrzask, miast okopów sukcesów w krąg kopce. A my wszyscy będziemy grać, w jednej szopce”. Daj Boże!

(Zapraszam na powtórzenie „Szopki…” w TVP1 29 stycznia).

Artykuł został opublikowany w 4/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także