Pierwszym kodziarzem był Donald Tusk

Pierwszym kodziarzem był Donald Tusk

Dodano: 
Wojciech Cejrowski
Wojciech Cejrowski Źródło: JAROSŁAW SOSIŃSKI/ W. CEJROWSKI LTD.
Z Wojciechem Cejrowskim, komikiem, pisarzem i przedsiębiorcą mieszkającym w Arizonie rozmawia Maciej Pieczyński.

Maciej Pieczyński: Jestem ze Szczecina. Nie mówię po niemiecku, a 1 listopada na szczecińskim cmentarzu odwiedzam polskie groby i pomniki. Zaskakuje to pana? 

Wojciech Cejrowski: Wcale mnie to nie zaskakuje. Szczecin jest w polskich rękach od roku 1945, ponad 70 lat, czyli trzy pokolenia, a Niemcy uciekli lub zostali wysiedleni. Chodzi więc pan na polskie groby, ale pod tymi polskimi grobami są groby niemieckie. Praktyka na cmentarzach jest taka, że po jakimś czasie na grobie opuszczonym wolno postawić nowy. Przez minione 70 lat przykryliśmy więc tysiące niemieckich grobów tysiącami polskich, co nie zmienia faktu, że ten ogromny szczeciński cmentarz był przed wojną największym niemieckim cmentarzem na świecie i tam pod spodem leżą Niemcy.

Szczecin należał do Polski za czasów Mieszka I, Bolesława Krzywoustego, jeszcze w XVII w. szlachta pomorska nie znała niemieckiego. Sama nazwa „Szczecin” jest pochodzenia słowiańskiego, a „Stettin” to tylko jej zniemczona wersja. Mając tę wiedzę, dalej będzie pan nazywał Szczecin „niemieckim” miastem?

Staram się być uczciwy. Szczecin należał do Polski za Mieszka i Bolesława, ale to były epizody, i w dodatku dawno temu. Mieszko przyłącza na lat 50, wkrótce ziemie te odzyskują niezależność, Bolesław przyłącza ponownie na lat 60, ale w roku 1181 Szczecin staje się lennikiem cesarza i od tamtego czasu do roku 1945 Szczecin już polski nigdy nie jest. Ponad tysiąc lat dziejów i tylko te dwa epizody. Niemcy to miasto zbudowali, Sowieci je rozwalili, a Polakom dali gruzy do zasiedlenia. Od roku 1945, owszem, mieszkamy i zarządzamy Szczecinem, odbudowaliśmy miasto, rodzimy się w nim i umieramy. Od roku 1945 Szczecin jest polski, a dla wielu Polaków jest to ich miasto rodzinne, jedyne. Ale... historycznie jest to miasto niemieckie, podobnie jak Lwów jest polski, a nie ukraiński.

Cały wywiad dostępny jest w 44/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Rozmawiał: Maciej Pieczyński
Czytaj także