Debata w PE. Reynders: Obserwuję sytuację w Polsce z wielkim niepokojem

Debata w PE. Reynders: Obserwuję sytuację w Polsce z wielkim niepokojem

Dodano: 
Parlament Europejski, zdjęcie ilustracyjne
Parlament Europejski, zdjęcie ilustracyjne Źródło:Wikimedia Commons
Obserwujemy sytuację z wielkim niepokojem – stwierdził unijny komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders podczas debaty ws. tzw. lex Tusk.

W środę Parlament Europejski zdecydował o zorganizowaniu debaty w trybie pilnym ws. ustawy o komisji ds. badania rosyjskich wpływów, określanej mianem "lex Tusk".

Za pilną debatą głosowało 344 eurodeputowanych, przeciw było 97, a siedmiu się wstrzymało. Oznacza to, że PE zajmie się budzącymi kontrowersje przepisami jeszcze dziś wieczorem.

Inicjatorem debaty jest Europejska Partia Ludowa (EPL) do której należą europosłowie PO i PSL.

Reynders: obserwujemy sytuację z wielkim niepokojem

Jako pierwszy podczas debaty głos zabrał unijny komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders. - Jest to sytuacja, którą Komisja Europejska obserwuje z wielkim zaniepokojeniem. Ta nowa ustawa tworzy specjalną komisję mającą za zadanie prowadzić śledztwo ws. mieszania się Rosji w kwestie wewnętrznego bezpieczeństwa Polski w latach 2007-2022 - mówił polityk.

Jak podkreślił, cała sprawa podnosi poważne obawy dot. zgodności z przepisami UE. – Jak rozumiemy, komisja ta daje znaczące uprawnienia organowi administracyjnemu, które mogą być wykorzystywane do tego, aby zablokować poszczególnym osobom możliwość pełnienia urzędów publicznych i w ten sposób może ograniczyć ich prawa - mówił.

Reynders dodał, że w sprawie komisji wysłał list do polskiego ministra ds. UE Szymona Szynkowskiego vel Sęka. Unijny komisarz poprosił polskiego ministra o dodatkowe informacje o powołanej komisji.

Komisja ds. zbadania wpływów rosyjskich. Prezydent podpisał ustawę

W poniedziałek Andrzej Duda ogłosił, że podpisze ustawę o powołaniu państwowej komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022, która przeszła w Sejmie w ubiegły piątek, po odrzuceniu weta Senatu.

Prezydent zapowiedział jednocześnie, że skieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w tzw. trybie kontroli następczej, co oznacza, że ustawa wejdzie w życie i będzie czekać na opinię TK.

Przeciwko decyzji prezydenta protestuje cała opozycja, która mówi o "końcu demokracji w Polsce" i uważa, że ustawa autorstwa PiS łamie Konstytucję. Przyszłą komisję nazywa "polowaniem na czarownice" i "sądem kapturowym".

Zdaniem przeciwników ustawy jej celem jest m.in. wyeliminowanie z życia publicznego lidera PO Donalda Tuska, stąd nazwa "lex Tusk".

Opozycja protestuje, Departament Stanu USA zaniepokojony

Głos w tej sprawie zabrał także Departament Stanu USA, który napisał w oświadczeniu, że nowe prawo "może zostać wykorzystane dla ingerencji w wolne i uczciwe wybory w Polsce".

"Podzielamy obawy wyrażone przez wielu obserwatorów, że ustawa powołująca komisję ds. zbadania rosyjskich wpływów może zostać wykorzystana do blokowania kandydatów opozycji z pominięciem uczciwego procesu. Apelujemy do polskiego rządu, aby zapewnił, że te przepisy nie uniemożliwią wyborcom głosowania na wybranych przez nich kandydatów oraz nie będą wykorzystywane lub nadużywane w sposób, który podważy legitymację wyborów" – napisano.

Komisja ma się składać z 9 członków powoływanych i odwoływanych przez Sejm. Przedstawiciele klubów opozycyjnych zapowiedzieli, że nie zgłoszą do niej swoich przedstawicieli.

Czytaj też:
Trzaskowski: Kaczyński jest tym przerażony
Czytaj też:
Wyciekł wewnętrzny sondaż PiS. To badanie zmienia wszystko

Źródło: Wirtualna Polska
Czytaj także