WywiadyPomagamy walczyć z pandemią

Pomagamy walczyć z pandemią

Michal Čuha, 
prezes zarządu Boehringer Ingelheim
Michal Čuha, 
prezes zarządu Boehringer Ingelheim / Źródło: Materiały prasowe
Dodano 2
Rozmowa z Michalem Čuhą, 
prezesem zarządu Boehringer Ingelheim.

Pandemia koronawirusa kompletnie zmieniła życie ludzi w Polsce i w wielu krajach świata. Jak COVID-19 wpłynął na branżę farmaceutyczną?

Michal Čuha: Pandemia COVID-19 przyniosła ogromne wyzwania – zdrowotne, gospodarcze, społeczne i logistyczne.

Jako innowacyjna firma farmaceutyczna odczuwamy ogromną odpowiedzialność. Naszym najwyższym priorytetem jest zapewnienie ciągłości dostaw leków pacjentom, aby umożliwić im kontynuację terapii. Nie możemy przecież zapominać o osobach cierpiących na choroby przewlekłe. W dobie pandemii społeczności naukowe i branża farmaceutyczna odgrywają szczególną rolę. To właśnie na nich spoczywa zadanie znalezienia medycznego rozwiązania tego kryzysu. Dlatego firmy farmaceutyczne odrzuciły konkurencję, ściśle współpracują, dzieląc się doświadczeniem i zasobami, aby jak najszybciej opracować leki i szczepionkę na koronawirusa.

Kiedy możemy się jej spodziewać?

Każdy, kto pracuje w branży farmaceutycznej, zdaje sobie sprawę z tego, że opracowanie nowego leku czy szczepionki nie jest niestety kwestią dni czy tygodni, ale co najmniej kilkunastu miesięcy. Trudno zatem podać konkretne terminy. Pewne jest to, że zanim lek trafi na rynek, musi przejść odpowiednie badania potwierdzające jego bezpieczeństwo i skuteczność.

Możemy być jednak dobrej myśli. Nad nową szczepionką pracuje już bowiem ponad 30 różnych firm. Można sobie więc tylko wyobrazić, jak bardzo są teraz zdeterminowane. Naukowcy w laboratoriach na całym świecie pracują dzień i noc, aby jak najszybciej udostępnić nam szczepionkę na koronawirusa.

Boehringer Ingelheim nie produkuje szczepionek. Jak więc może pomóc w walce z COVID-19?

W walce z koronawirusem starają się również pomagać firmy, które nie opracowują szczepionek dla ludzi. Tak jest i w naszym przypadku. Przez lata zdobywaliśmy wiedzę i doświadczenie przy produkcji innowacyjnych leków. Posiadamy nowoczesne technologie i współpracujemy z ekspertami z wielu dziedzin medycyny. Obecnie dokonujemy przeglądu całej naszej biblioteki ponad miliona związków w celu zidentyfikowania potencjalnych cząsteczek, które mogłyby zwalczać wirusa. Włączyliśmy się również do współpracy z naukowcami, instytucjami międzynarodowymi i innymi podmiotami z branży farmaceutycznej. Zaangażowaliśmy się m.in. w inicjatywę COVID-19 Therapeutics Accelerator, zainicjowaną przez Fundację Billa i Melindy Gatesów, oraz projekt stworzony przez Inicjatywę Innowacyjnych Leków (IMI) Unii Europejskiej.

W kulturze naszej firmy bardzo głęboko zakorzeniona jest empatia i to sprawia, że robimy wszystko, co w naszej mocy, aby pomagać w tych trudnych czasach na wielu płaszczyznach. Dotychczas, w skali globalnej, przeznaczyliśmy 5,8 mln euro m.in. na zakupy masek ochronnych, środków dezynfekujących, inhalatorów oraz leków.

W Polsce również staramy się pomagać w kilku wymiarach. W ciągu ostatnich tygodni otrzymaliśmy ponad 80 bezpośrednich próśb od szpitali i innych placówek medycznych o wsparcie finansowe lub rzeczowe w postaci środków ochrony osobistej dla lekarzy i pracowników ochrony zdrowia, jak również sprzętu wspomagającego diagnostykę. Z uwagą czytamy je wszystkie i za wszelką cenę staramy się odpowiedzieć na potrzeby.

Dodatkowo, jako firma, która ma duże doświadczenie w produkcji leków wykorzystywanych w leczeniu astmy, a także przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP), zdajemy sobie sprawę, że pacjenci cierpiący na te schorzenia podczas pandemii COVID-19 znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka. W związku z tym przygotowaliśmy pulę kilku tysięcy opakowań naszego leku, stosowanego w leczeniu chorób dróg oddechowych, które przekażemy do szpitali. Chcemy w ten sposób pomóc chorym, a jednocześnie zdjąć ciężar finansowy z polskich szpitali, które zaoszczędzone w ten sposób pieniądze mogą przeznaczyć na zakup innych produktów niezbędnych podczas pandemii.

Ponieważ widzimy, że pandemia dotyka również inne obszary naszego życia, w sytuacji, kiedy zamknięto szkoły, zdecydowaliśmy się pomóc dzieciom, które muszą obecnie uczyć się zdalnie, a nie zawsze mają techniczne możliwości. Dlatego też przekazaliśmy 42 komputery, z których będzie mogło korzystać ponad 300 dzieci w sześciu polskich domach dziecka. Są to placówki, z którymi jako firma współpracujemy już od wielu lat.

Wspomniał pan o trudnej sytuacji pacjentów cierpiących na inne schorzenia niż COVID-19. Czy mogą być oni pewni, że Boehringer Ingelheim, nawet w czasach pandemii, będzie dostarczał niezbędnych im leków? Czy jeszcze w jakiś sposób wspieracie pacjentów?

Przez 135 lat istnienia nasza firma przeszła przez wiele bardzo trudnych sytuacji: dwie wojny światowe, wielki kryzys gospodarczy lat 30. czy kryzys finansowy lat 90. XX w.

Od zawsze działamy odpowiedzialnie, a zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów są naszym priorytetem. Również obecnie wdrożyliśmy rozwiązania, które mają zagwarantować, że nie tylko produkcja będzie kontynuowana, lecz także że dostawy leków trafią do pacjentów zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Aby osiągnąć ten cel, zintensyfikowaliśmy procesy produkcyjne. Jednocześnie pomagamy w zwiększeniu zapasów leków zarówno u dystrybutorów, jak i w aptekach czy w szpitalach. Mogę więc zapewnić, że dokładamy wszelkich starań, aby pacjentom nie zabrakło naszych leków.

Nasze zobowiązanie w stosunku do pacjentów to także szeroko pojęta edukacja. Sytuacja, w której się znaleźliśmy, jest dla wszystkich nowa, dlatego też staramy się dostarczać sprawdzonych informacji o tym, jak dbać o siebie w tym wyjątkowym czasie. Wspieramy partnerów naszych kampanii edukacyjnych, takich jak Stowarzyszenie Edukacji Diabetologicznej (SED), które od kwietnia uruchomiło specjalną infolinię dla pacjentów – Diabetofon, mającą na celu odpowiedzieć na ich pytania i wątpliwości w dobie COVID-19. Równocześnie angażujemy się w projekty skierowane do lekarzy, dotyczące opieki nad chorymi m.in. na POChP, cukrzycę czy nowotwory, gdyż rozumiemy, jak kluczowa jest ich rola w zwalczaniu wirusa. Staramy się udostępniać im wiedzę i ekspertyzy poprzez organizowanie licznych webinariów, konsultacji e-mailowych i telefonicznych, które cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem, co z kolei potwierdza, jak ważne są to kwestie.

Co w takim razie jest teraz największym wyzwaniem dla Boehringer Ingelheim?

Gdy mówimy o COVID-19, nie sposób pominąć wpływu tej pandemii na światową gospodarkę. Przygotowujemy już różne scenariusze na przyszłość i staramy się oszacować, co kryzys gospodarczy będzie oznaczał dla nas i całej branży farmaceutycznej.

Tak jak już wspomniałem, dużym wyzwaniem czasów pandemii są kwestie zaopatrzenia, czyli zapewnienie stałej dystrybucji naszych leków, a także składników potrzebnych do ich produkcji.

Jednak nie mniej ważny i wymagający dla nas jest obecnie nowy styl pracy. Zdecydowana większość pracowników wykonuje swoje zadania zdalnie, chociaż część osób nadal pracuje w fabrykach i laboratoriach, przy zachowaniu wszelkich możliwych środków bezpieczeństwa. Naszym priorytetem jest troska o dobre samopoczucie wszystkich pracowników i sprawienie, aby mogli oni z nadzieją patrzeć w przyszłość. To dzięki nim możemy bowiem nadal produkować i dostarczać nasze leki do różnych krajów świata.

W jaki sposób Boehringer Ingelheim w Polsce chroni swoich pracowników podczas obecnej pandemii?

W trosce o zdrowie naszych pracowników bardzo szybko podjęliśmy decyzję o przejściu w tryb pracy zdalnej. Zdajemy sobie sprawę, jak ważne są wszelkie działania prewencyjne, ograniczające rozprzestrzenianie się wirusa. Stosujemy standardowe procedury higieny, wszystkim pracownikom przekazujemy środki ochrony osobistej, takie jak maski i płyny dezynfekujące.

Dbamy również o dobre samopoczucie naszych pracowników. I nie mam tu na myśli jedynie programów motywacyjnych. Stworzyliśmy możliwości wewnętrznego wsparcia oraz komunikacji na wielu poziomach. Nasi pracownicy mogą łatwo dzielić się swoimi doświadczeniami, zadawać pytania i wspólnie szukać odpowiedzi m.in. podczas cotygodniowych spotkań on-line z zarządem firmy. Zapewniamy także profesjonalne wsparcie psychologiczne, zarówno dla pojedynczych osób, jak i dla całych grup. Prowadzimy zdalne zajęcia jogi.

Zarówno dział personalny, jak i liderzy poszczególnych zespołów starają się w tym szczególnym okresie przekazać naszym pracownikom dobre, kreatywne pomysły spędzania czasu, jednocześnie pamiętając o zachowaniu właściwej równowagi pomiędzy pracą a życiem rodzinnym. To właśnie tego typu postawa i działania wyróżniają naszą firmę.

/ Źródło: DoRzeczy

Czytaj także

 2
  • Krzysztof P. IP
    Firma farmaceutyczna odczuwa ogromną odpowiedzialność.
    No zesmarkalem się ze śmiechu i dalej nie mogę już czytać.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • COGITO-ERGO-SUM: pytanie do prof. Simona IP
      EPIDEMIA & POLITYKA:
      w nawiązaniu do stanowiska – tutaj:
      https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/200509922-Prof-Simon-W-czasie-epidemii-wszelkie-wybory-nawet-przewodniczacego-rady-gminy-sa-skandalem.html
      Prof. Simon: W czasie epidemii wszelkie wybory, nawet przewodniczącego rady gminy, są skandalem
      Czytamy: „- Uważam, że w okresie epidemii, tragedii Polaków, braku pracy, problemów ze szpitalnictwem, wszelkie możliwe wybory, nawet przewodniczącego rady gminy, są po prostu skandalem i to jest OSZOŁOMSTWO. I zawsze będę publicznie o tym mówił - stwierdził prof. Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu”.

      Mam pytanie: co p. profesor K. Simon powie na temat tego, że 
      poczta, że listonosze, że kurierzy pracują i dostarczają ...
      KILKADZIESIĄT MILIONÓW PRZESYŁEK TYGODNIOWO?
      Tzn. ile w tej narracji jest profesora jest nauki i praktyki medycznej, a ile …
      polityki?
      A co p. profesor sądzi o OSZOŁOMACH w Szwecji:
      https://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/1473330,wybory-korespondencyjne-w-szwecji-poczta-rozsyla-karty-przewozi-glosy-i-sortuje.html
      Wybory korespondencyjne w Szwecji: Poczta rozsyła karty, przewozi głosy i sortuje


      Ponadto ciekawa by była również opinia p. prof. Simona na stanowisko przedstawione tutaj:
      http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/szpitale-przegrywaja-z-koronawirusem-przez-niekompetencje-dyrektorow/zvv06xk

      Moim zdaniem, jest to obiektywna ocena służby zdrowia w sytuacji zderzenia z epidemią – ekspert punktuje:
      • Decydujący w porażce wielu szpitali z wirusem jest czynnik ludzki, czyli słabi dyrektorzy, brak procedur bezpieczeństwa, wieloletnie zaniedbania w zakresie epidemiologii i przygotowania na sytuacje kryzysowe – mówi ekspert
      • Wobec dyrekcji wielu szpitali należy wyciągać konsekwencje kadrowe, być może dyscyplinarne
      • W powiatach szpitale są miejscem do upychania swoich, zwykle niekompetentnych ludzi
      • Przenoszące wirusa pielęgniarki czy ratownicy są skazani na pracę w kilku placówkach. Zarabiają około 2 tys. zł, podczas gdy ordynator oddziału może zarabiać 25 tys. zł
      • Wielu dyrektorów nie chce zamykać oddziałów w sytuacji zakażenia wirusem. Wynika to z krótkowzrocznej chęci "wypełnienia kontraktu", a czasem po prostu z głupoty i braku wiedzy
      • Chęć "realizacji kontraktu" za cenę zdrowia lub życia ludzkiego jest "głęboko nieludzka"
      • Wśród wielu pogrążonych w chaosie szpitali są też ogromne placówki, w których nie zaraziła się ani jedna osoba. Wynika to ze świetnie opracowanych i przestrzeganych procedur
      No, i jeszcze kilka pytań osobistych do p. profesora, jako ordynatora oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu:
      jak szpital funkcjonował w czasie rządów poprzedników, tj. PO+PSL? Jakie były zapasy maseczek, rękawiczek i respiratorów w tamtym okresie? Jak osobiście p. ordynator w owym czasie naciskał na ówczesne władze, żeby sytuację poprawić?
      Dodaj odpowiedź 2 0
        Odpowiedzi: 0

      Czytaj także