Wzmocnimy serca Polaków

Wzmocnimy serca Polaków

Dodano: 
Kardiologia: Niewydolność serca
Kardiologia: Niewydolność serca / Źródło: Fotolia
Z prof. Piotrem Ponikowskim, prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, rozmawia Katarzyna Pinkosz

Katarzyna Pinkosz: Choroby układu krążenia to wciąż główna przyczyna zgonów w Polsce, jednak z ostatniego raportu GUS wynika, że procentowo ich liczba nieco się zmniejsza. Jako społeczeństwo jesteśmy bardziej świadomi zagrożeń?

prof. Piotr Ponikowski: To ważna informacja w kontekście zainicjowanych przez Ministerstwo Zdrowia zmian systemowych. Środowisko kardiologiczne bardzo cieszy się z deklaracji, które padły z ust premiera Mateusza Morawieckiego oraz ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, że kardiologia, obok onkologii, jest priorytetem w działaniach rządu.

Jeszcze ćwierć wieku temu liczba osób, które umierały z powodu chorób sercowo- naczyniowych, była zdecydowanie wyższa niż obecnie. Nadal jednak są one procentowo główną przyczyną zgonów. Wszyscy mają świadomość czynników ryzyka, którymi są: palenie papierosów, nieprawidłowa dieta, brak aktywności fizycznej. Czy jednak wiedza przekłada się na zdrowszy tryb życia? Takie zmiany nie zachodzą szybko.

W polskiej kardiologii w ciągu ostatnich kilkunastu lat dokonał się jednak przełom. Jesteśmy w czołówce krajów UE, jeśli chodzi o system leczenia ostrego zespołu wieńcowego, czyli zawału serca. Międzynarodowe instytucje naukowe, w tym m.in. Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne i Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne, dostrzegają nasz sukces. Taki przełom nie dokonał się w innych dziedzinach medycyny. Gdy 30 lat temu zaczynałem pracę, śmiertelność w ostrym zawale serca w szpitalach sięgała 25 proc. Co czwarty chory umierał. Dzisiaj śmiertelność w ostrym zawale w najlepszych ośrodkach jest niższa niż 5 proc.

Sukcesem jest zmniejszenie wczesnej śmiertelności po zawale serca. Problemem pozostaje nadal śmiertelność późna, np. rok po zawale…

Niestety, to prawda. Dlatego kolejnym krokiem systemowej zmiany jest wprowadzenie koordynowanej opieki nad pacjentem po zawale serca (program KOS-zawał). Wobec pacjenta, który trafia do szpitala z objawami zawału, w pierwszej kolejności podejmowane są działania, które służą ratowaniu życia. Po ustabilizowaniu stanu chory wraca do domu. Nie zostawiamy go jednak samemu sobie.

Moje osobiste doświadczenia z funkcjonowania programu w macierzystej klinice są bardzo dobre. Do programu już weszło u nas sto kilkadziesiąt osób, 80 proc. z nich zakończyło rehabilitację. Pacjenci po zawale, wychodząc ze szpitala, dostają informację, jak przez następny rok będą wyglądały opieka nad nimi i przysługująca im w tym czasie rehabilitacja kardiologiczna. Potem konieczna jest wizyta, podczas której oceniamy, czy pacjent ma wskazania do dalszego interwencyjnego leczenia. Na cały rok ma rozpisane wizyty w ośrodku – jest pod stałą opieką specjalistów. O takiej dostępności do świadczeń trudno mówić nawet w innych krajach Europy. Szacuje się, że opieką pozawałową w ramach programu KOS-zawał objęto dotąd w całej Polsce ok. 8 tys. pacjentów. Potencjał tego programu jest znacznie większy. Liczymy, że obejmie on wkrótce swoim zasięgiem większą grupę potrzebujących.

W dniach 13–15 września w Krakowie odbędzie się XXII Międzynarodowy Kongres Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego pod hasłem: „Niewydolność serca – zatrzymać epidemię”. To już naprawdę epidemia?

Kongres PTK jest jednym z największych wydarzeń medycznych w Polsce. Gromadzi ponad 5 tys. uczestników z Polski i zagranicy. To najważniejsze spotkanie środowiska kardiologicznego w naszym kraju. Jest kierowane do kardiologów, kardiochirurgów, lekarzy medycyny rodzinnej, internistów, pielęgniarek, techników medycznych oraz studentów medycyny. Niewydolność serca to jeden z najpoważniejszych problemów, a także jedno z największych wyzwań, przed którymi stoi współczesna kardiologia nie tylko w Polsce, lecz także w Europie i na świecie. Ludzie żyją coraz dłużej, a jednocześnie podnosi się standard opieki nad pacjentami, co powoduje, że rośnie liczba osób dotkniętych przewlekłymi chorobami serca i długotrwale leczonych kardiologicznie. Niewydolność serca, końcowy etap przewlekłych chorób układu sercowo‑naczyniowego, jest epidemią początku XXI w., jeśli chodzi o choroby układu krążenia. Musimy zrobić wszystko, aby pacjenci – m.in. pacjenci po zawale serca – jej nie rozwijali. To ona jest obecnie najważniejszą przyczyną zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych.

Szokują liczby: w Polsce na niewydolność serca choruje milion osób. Czy ludzie są świadomi, jakim zagrożeniem jest niewydolność serca?

Niewydolność serca jest epidemią XXI w. W Polsce powstaje pierwszy na świecie program systemowego leczenia. W żadnym innym kraju na taką skalę nikt takiego programu nie realizował

Nie, wiedza na ten temat nie jest wystarczająca. Mówimy o milionie Polaków z niewydolnością serca, ale też o 12 mln osób zagrożonych! Musi pojawić się świadomość choroby, ale też świadomość zagrożenia. Niewydolność serca to zespół chorobowy, któremu można zapobiegać i skutecznie go leczyć – napisaliśmy to w zaleceniach Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w roku 2016. Chcemy zwiększać świadomość społeczną w tym zakresie i dlatego, wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i przy wsparciu mediów, planujemy kampanię informacyjną poświęconą świadomości niewydolności serca. To nie może być jednorazowa akcja, tylko stała działalność edukacyjna skierowana do szerokiego grona odbiorców. Czym właściwie jest niewydolność serca? To zespół objawów klinicznych, które się pojawiają, kiedy serce nie jest w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości krwi/tlenu, aby zaspokoić potrzeby metaboliczne organizmu. Głównym objawem jest nietolerancja wysiłku, która manifestuje się dusznością (na początku wysiłkową, później także spoczynkową) i zmęczeniem. W Polsce jest trzy razy więcej chorych z niewydolnością serca niż chorych po zawale. Rocznie z tego powodu hospitalizowanych jest ok. 180 tys. osób. Z powodu NS umiera dwa razy więcej osób niż z powodu zawału serca.

Czym właściwie jest niewydolność serca?

To zespół objawów klinicznych, które się pojawiają, kiedy serce nie jest w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości krwi/tlenu, aby zaspokoić potrzeby metaboliczne organizmu. Głównym objawem jest nietolerancja wysiłku, która manifestuje się dusznością (na początku wysiłkową, później także spoczynkową) i zmęczeniem. W Polsce jest trzy razy więcej chorych z niewydolnością serca niż chorych po zawale. Rocznie z tego powodu hospitalizowanych jest ok. 180 tys. osób. Z powodu NS umiera dwa razy więcej osób niż z powodu zawału serca.

Można zatrzymać epidemię niewydolności serca?

Najważniejsze są profilaktyka oraz kompleksowa, skoordynowana opieka nad pacjentem. Rozwiązaniem systemowym, które zaproponowaliśmy, jest przygotowany przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne we współpracy z Ministerstwem Zdrowia program KONS – system Koordynowanej Opieki nad Pacjentami z Niewydolnością Serca. Ma charakter narodowego programu na rzecz skutecznego zapobiegania i leczenia niewydolności serca oraz kompleksowej opieki nad pacjentami z tą chorobą. Opracowała go grupa ekspertów – nie tylko kardiologów, lecz także specjalistów w zakresie organizacji ochrony zdrowia, zarządzania i finansów pod przewodnictwem prof. Jadwigi Nessler z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jest unikalny w skali Europy. Zakłada, że pacjent z niewydolnością serca znajduje się pod stałą koordynowaną opieką. Dwuletni pilotaż programu rozpocznie się jeszcze w tym roku. Obejmie ponad 10 tys. osób z niewydolnością serca. Jeśli się uda, to od 2021 r. chcemy wprowadzić program KONS w całej Polsce.

Co KONS da pacjentowi?

Kluczowym elementem programu KONS ma być koordynacja opieki zdrowotnej na wszystkich poziomach. To całościowy, spójny system obejmujący opiekę ambulatoryjną, szpitalną i domową. Podstawą jest opieka nad chorym sprawowana przez cały zespół: lekarza rodzinnego (POZ), pielęgniarki, specjalistów. Po konsultacji z lekarzem rodzinnym pacjent z podejrzeniem niewydolności serca trafia do programu, a następnie jest kierowany na diagnostykę do ośrodków różnej referencyjności, w zależności od tego, jakich badań wymaga. Po potwierdzeniu diagnozy i ustaleniu leczenia wraca do lekarza rodzinnego, który jest w stałym kontakcie ze specjalistą. Niewielka grupa chorych z bardzo zaawansowaną niewydolnością serca pozostanie pod opieką tzw. centrów doskonałości, w których pacjenci będą poddani najbardziej specjalistycznemu leczeniu, z udziałem kardiologa interwencyjnego, elektrofizjologa, kardiochirurga. Pacjent i jego rodzina będą też pod opieką psychologa oraz dietetyka, a także pozostaną w stałym kontakcie z pielęgniarką, przydzieloną konkretnemu choremu.

To pierwszy na świecie tego typu program opieki nad chorymi z niewydolnością serca?

W żadnym innym kraju na taką skalę nikt takiego programu nie realizował. Dlatego oprócz aspektu praktycznego będziemy mogli pochwalić się naukową stroną programu. Będą to unikalne doświadczenia. Dane, które pozyskamy, posłużą do budowania zaleceń leczenia niewydolności serca.

Cieszy, że Polska jest liderem w leczeniu zawałów serca, ma też szansę stać się liderem leczenia niewydolności serca. Czy te działania spowodują zmniejszenie śmiertelności z powodu chorób układu krążenia?

Nie mam co do tego wątpliwości, właśnie dlatego to robimy.

A jak prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego dba o swoje serce?

Ważna jest regularna aktywność fizyczna, czyli cztery–pięć razy w tygodniu, po 45–60 minut. Wstaję zazwyczaj o godz. 5 i biegam cztery–pięć razy w tygodniu, w sumie ok. 70–80 km tygodniowo. Obecnie przygotowuję się do kolejnego maratonu. Gdy ktoś mnie pyta, skąd przy wszystkich aktywnościach mam na to czas, odpowiadam, że trzeba tylko odpowiednio ustawić priorytety.

Artykuł został opublikowany w 36/2018 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Katarzyna Pinkosz
Źródło: Do Rzeczy o Zdrowiu Tygodnik Lisickiego
 0
Czytaj także