To efekt narastającego deficytu dentystów, który szczególnie dotyka mniejsze miejscowości i regiony przygraniczne.
Setki tysięcy ludzi bez dostępu do stomatologa
Problem dobrze widać w regionie morawsko-śląskim, nawet około 150 tys. mieszkańców nie ma dostępu do dentysty. Podobna sytuacja występuje w innych częściach kraju, z wyjątkiem Pragi, gdzie dostęp do specjalistów pozostaje relatywnie stabilny. Mieszkańcy miejscowości przy granicy, takich jak Králíky, od lat leczą się w Polsce. Jednym z przykładów jest gabinet w Międzylesiu, który obsługuje czeskich pacjentów. Początkowo wizyty opłacali oni z własnej kieszeni, a następnie ubiegali się o zwrot części kosztów. Dziś, dzięki umowom transgranicznym i decyzjom czeskiego Ministerstwa Zdrowia, możliwa jest refundacja leczenia za granicą na zasadach zbliżonych do krajowych.
Dotyczy to m.in. ubezpieczonych w Kasie Chorych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Republiki Czeskiej z regionu pardubickiego. Po złożeniu odpowiednich dokumentów pacjenci mogą odzyskać koszty leczenia wykonane w Polsce. Rozwiązania tego typu obejmują na razie głównie tereny przygraniczne, ale – jak wskazują lokalne władze – zainteresowanie rośnie także w innych regionach kraju.
Mimo zachęt, dentystów brak
Brak dentystów próbowano rozwiązać na różne sposoby. W miejscowości Červená Voda samorząd oferował lekarzom mieszkania, działki budowlane, a nawet budowę domu. Na ten cel zarezerwowano około 4 mln koron. Mimo to nie udało się przyciągnąć specjalistów. Ostatecznie powołano własną spółkę stomatologiczną, w której pracę rozpoczęły dwie dentystki. Dodatkowe zachęty oferują także ubezpieczyciele – jednorazowe dotacje na otwarcie gabinetów, wyższe refundacje wybranych świadczeń czy bonusy za nowych pacjentów. Według danych czeskiej VZP tzw. białe plamy, czyli obszary bez dostępu do dentysty, występują we wszystkich regionach poza Pragą.
Jeszcze kilkanaście lat temu sytuacja wyglądała odwrotnie – to Polacy jeździli do Czech, gdzie leczenie było tańsze.
Czytaj też:
Rekordowe wydatki cudzoziemców w Polsce. Zakupy za prawie 50 miliardów złotychCzytaj też:
Koniec darmowego leczenia. Od marca zmiany dla tysięcy Ukraińców
