Kontrolerzy wykryli nieprawidłowości we wszystkich sprawdzonych placówkach. Chodzi m.in. o brak dostępu do znieczulenia, pobieranie opłat za świadczenia finansowane przez NFZ, naruszanie praw pacjentek i skrajne przeciążenie lekarzy.
Kobiety rodzą bez znieczulenia, zabiegi bez zgody pacjentek
Jednym z najpoważniejszych problemów, jakie wskazuje NIK, jest ograniczony dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego podczas porodu. W sześciu skontrolowanych szpitalach pacjentki w ogóle nie miały możliwości skorzystania ze znieczulenia. W jednej z placówek wprowadzono je dopiero w 2024 roku, po zmianie systemu finansowania.
Jak wynika z raportu, do połowy 2025 roku odsetek porodów naturalnych ze znieczuleniem wzrósł do 26,16 proc. Problemem pozostają jednak ogromne różnice regionalne. Na Mazowszu znieczulenie stosowano w 50,47 proc. porodów. W województwach kujawsko-pomorskim i lubelskim wskaźnik ten nie przekraczał 10 proc.
Raport pokazuje też, że Polska wciąż utrzymuje jeden z najwyższych w Europie wskaźników cesarskich cięć. W 2023 roku cesarskim cięciem zakończyło się 48 proc. porodów. To ponad trzykrotnie więcej, niż rekomenduje Światowa Organizacja Zdrowia, która wskazuje poziom 15 proc. Kontrolerzy zwracają uwagę, że część tych zabiegów była nieuzasadniona medycznie.
NIK wskazuje także na naruszanie praw kobiet rodzących. W wielu placówkach rutynowo wykonywano nacięcie krocza bez uzyskania pisemnej zgody pacjentki. Skala była duża, od 18,8 proc. do 59,3 proc. porodów. Kontrola wykazała też przypadki przebijania pęcherza płodowego bez formalnej zgody kobiety i bez odpowiedniego uzasadnienia medycznego.
Pacjentki płaciły, choć nie powinny
Poważne zastrzeżenia dotyczą też pobierania opłat za świadczenia, które powinny być finansowane przez NFZ. Chodzi między innymi o szkoły rodzenia. W części szpitali kursy kosztowały od 200 do 649 zł. W dwóch placówkach bezpłatne były wyłącznie dla mieszkanek Warszawy.
Kontrolerzy ujawnili także odpłatną opiekę położnych podczas porodu. W jednym ze szpitali opłata była pobierana w formie „darowizny” na konto placówki. Do czerwca 2022 roku wynosiła 1200 zł, a później wzrosła do 1800 zł. Problem polegał na tym, że położne wykonywały czynności, które i tak powinny być realizowane w ramach świadczeń refundowanych.
Coraz mniej porodówek
Raport pokazuje też pogarszającą się dostępność oddziałów położniczych. W latach 2022–2024 zamknięto 26 oddziałów ginekologiczno-położniczych. W 2025 roku zlikwidowano kolejne 27. W efekcie od 2026 roku takich oddziałów nie ma już w 136 powiatach.
NIK podkreśla, że dalsza reorganizacja systemu musi uwzględniać przede wszystkim bezpieczeństwo kobiet i noworodków.
Czytaj też:
Zamykają kolejną porodówkę. Co z pacjentkami?Czytaj też:
Jedna z najlepszych porodówek do likwidacji. Czy tym razem premier jest na bieżąco?
