Polak wywołał fałszywy alarm bombowy. Twierdzi, że "słuchał poleceń Boga"

Polak wywołał fałszywy alarm bombowy. Twierdzi, że "słuchał poleceń Boga"

Dodano:   /  Zmieniono: 
samolot
samolot 
Polak, który podczas lotu z Las Palmas w Hiszpanii do Warszawy zagroził detonacją bomby twierdzi, że zrobił tak, ponieważ "słuchał poleceń Boga". Motywy działania ujawniła czeska policja, która jednocześnie wykluczyła akt terrorystyczny.

Przypomnijmy, że wczoraj wieczorem w Pradze musiał awaryjnie lądować samolot linii Enter Air lecący z Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich do Warszawy. Jeden z pasażerów na pokładzie miał grozić zdetonowaniem bomby. Antyterroryści szybko wyprowadzili z pokładu sprawcę alarmu. Czeski minister spraw wewnętrznych zdradził, że za całe zamieszanie odpowiedzialny był Polak.

Czytaj też:
Fałszywy alarm bombowy w samolocie lecącym do Warszawy

Chociaż Polak nie był agresywny, to policja musiała użyć siły, ponieważ mężczyzna nie chciał wyjść z samolotu. – Nie zachowywał się agresywnie, ani nie stwarzał problemów, jednak nie chciał współpracować z funkcjonariuszami – opowiadała rzecznik policji Katerina Rendlova.

Szef czeskiego MSW poinformował, że Polak najprawdopodobniej nie był pod wpływem alkoholu. Jak dodał, służby miały do czynienia raczej z osobą z zaburzeniami psychicznymi. Władze linii lotniczych oceniły jednak, że sprawca alarmu bombowego był pod wpływem środków odurzających.

Źródło: TVP Info / DoRzeczy.pl
Czytaj także