"Tiry zaczęły się wyprzedzać". Klimczak i Kierwiński o nocnym paraliżu S7

"Tiry zaczęły się wyprzedzać". Klimczak i Kierwiński o nocnym paraliżu S7

Dodano: 
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński (P-front) oraz minister infrastruktury Dariusz Klimczak
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński (P-front) oraz minister infrastruktury Dariusz Klimczak Źródło: PAP / Rafał Guz
"Rekordowe" zaangażowanie służb, podwojona liczba pługów i pełna mobilizacja administracji nie wystarczyły, by uniknąć nocnego paraliżu głównych tras.

Podczas konferencji prasowej przedstawiciele rządu przekonywali, że państwo zadziałało sprawnie, a przyczyn paraliżu należy szukać nie tylko w pogodzie, lecz także w zachowaniach kierowców.

Klimczak: GDDKiA przygotowywała się do tego zdarzenia

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował, że w czasie największego zatoru służby ratunkowe, policja i samorządy docierały do kierowców stojących w korkach, oferując pomoc – od ciepłych napojów po paliwo dla unieruchomionych pojazdów. Jak podkreślił, mimo sygnałów o samochodach z pustymi bakami, z takiej pomocy skorzystał tylko jeden kierowca. – Każda osoba, która potrzebowała pomocy, ją otrzymała – zapewnił minister, podkreślając skalę działań prowadzonych przez służby.

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak ocenił, że sytuacja pogodowa była wyjątkowo trudna i wymagała maksymalnego zaangażowania sprzętu oraz ludzi. Jak wskazał, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad skierowała na drogi dwa razy więcej pługów i piaskarek niż standardowo, koncentrując siły tam, gdzie warunki były najgorsze. – Tylko praca zespołowa może przynieść szybkie efekty w postaci przejezdnych, czarnych dróg – zaznaczył. – GDDKiA przygotowywała się do tego zdarzenia i koncentrowała siły i środki tak, aby móc koordynować i zespalać prace różnych obwodów, które takiego zaangażowania dotychczas nie wykorzystywany, żeby te środki przełożyć tam, gdzie jest największa intensyfikacja prac – podkreślił.

Głównym winowajcą wyprzedzające się tiry. Był też apel, zwłaszcza do właścicieli elektryków

Rząd przyznał, że mimo zwiększonych sił na drogach dochodziło do poważnych zatorów. Według Klimczaka i Kierwińskiego jedną z kluczowych przyczyn było blokowanie przejazdu przez pojazdy ciężarowe, które podejmowały próby wyprzedzania, uniemożliwiając pracę sprzętu odśnieżającego. – Wielu z państwa zastanawia się, jak to możliwe, że mimo iż dwa razy więcej pługów i piaskarek wyruszyło na drogi, to powstawały korki i zatory. One się działy z różnych przyczyn. Także ze względu na to, że te pługi i piaskarki nie mogły w odpowiednie miejsca wjechać, ponieważ na przykład tiry zaczęły się wyprzedzać. Na przykład jeden tir stał w miejscu, drugi próbował go objechać i stworzył się zator i korek – powiedział minister.

Choć – jak zapewnia resort infrastruktury – zdecydowana większość dróg krajowych w Polsce pozostaje przejezdna, ministrowie jednocześnie apelowali do kierowców, by przed podróżą dokładnie monitorowali sytuację na trasach i rezygnowali z wyjazdów, jeśli nie są one absolutnie konieczne. Szczególną ostrożność zalecono na S7, S51 oraz na wybranych odcinkach autostrad A1, A2 i drogi S8.

Na zakończenie Klimczak skierował mocny apel do kierowców, zwłaszcza samochodów elektrycznych, przypominając podstawowe zasady przygotowania do zimowej podróży: sprawdzenie stanu technicznego pojazdu, zatankowanie auta, zabranie ciepłej odzieży, jedzenia i napojów oraz bezwzględne respektowanie alertów RCB.

Czytaj też:
Po decyzji Tuska publicyście puściły nerwy. "Jesteś niebezpieczny dla otoczenia"
Czytaj też:
"Jesteśmy z dziećmi. Nie mamy jedzenia i picia". Horror kierowców na trasie S7


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracowała: Alina Piekarz
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także