Publicyści "Do Rzeczy" wielokrotnie ostrzegali przed potencjalnie niedobrymi konsekwencjami Krajowego Systemu e-Faktur. Po wprowadzeniu systemu przez rządzących poświęciliśmy tej tematyce jeden ze styczniowych numerów tygodnika, w którym Łukasz Warzecha pisał, że KSeF w sztuczny sposób wygeneruje liczne problemy dla przedsiębiorców, pokazuje przeklęte dziedzictwo socjalizmu w Polsce.
Problemy z praktycznym funkcjonowaniem KSeF objawiły się od razu na samym jego uruchomieniu, ale publicysta "Do Rzeczy" zwrócił uwagę, że nie należy kwestii kłopotów przy wdrażaniu odrywać od istoty zagadnienia. Publicysta mówił o tym na wolnościowym kanale "Nam Zależy”.
Warzecha przypomniał, że KSeF to instrument regulacyjny państwa, który działa przede wszystkim na niekorzyść małych i średnich przedsiębiorców. Dodatkowe pieniądze, czas i energia muszą bowiem zostać poświęcone na rzeczy niezwiązane z istotą prowadzenia działalności gospodarczej. To z kolei w oczywisty sposób przełoży się na jakość ich produktów i usług.
KSeF. Warzecha: Strata czasu, pieniędzy i energii przedsiębiorców
Prowadzący Wojciech Siryk zapytał o argumenty entuzjastów systemu, którzy twierdzą, że wolnościowcy przesadzają z krytyką państwowych regulacji w rodzaju KSeF, a mimo ich namnażania gospodarka dalej funkcjonuje.
– Wielokrotnie tak było, w innych kwestiach też, np. przy podnoszeniu płacy minimalnej. Wskazywałem wtedy jak negatywne są tego konsekwencje jeżeli ona jest podnoszona, zwłaszcza powyżej ustawowego minimum – podkreślił, dodając, że sam mechanizm płacy minimalnej jest szkodliwy.
Warzecha przypomniał, że utrudnienia wynikające z niepotrzebnych regulacji są często niedostrzegalne dla większości społeczeństwa. – Jeżeli mamy przedsiębiorcę, który dostaje kolejne rzeczy do obsługi – KSeF, system kaucyjny, kolejne inspekcje, to ten przedsiębiorca owszem, jeżeli ma wystarczająco dużo determinacji, to będzie nadal działał. Ale coraz większy procent jego czasu jest tracony na obsługę tych różnych uciążliwości – przypomniał.
Przedsiębiorca powinien zajmować się istotą działalności, a nie wypełnianiem regulacji
– Obserwator patrzący z zewnątrz widzi, że sklep jak działał, tak działa, warsztat samochodowy czy inna firma wciąż funkcjonuje. Ale problem polega na tym, że gdyby ten przedsiębiorca nie był obciążony tym systemem, to mógłby działać znacznie lepiej – powiedział, podając przykłady. Zamiast wypełniać regulacje, przedsiębiorca taki mógłby w tym czasie rozwiązać jakiś problem, przygotować nowy asortyment, usługę, ekspozycję towaru, zainwestować w rozwój firmy itd. – Przedsiębiorca powinien zajmować się tym, co jest istotą jego działalności – robieniem biznesu, obsługą klientów, sprzedawaniem towaru i usługi, a także wymyślaniem, jak można to robić lepiej, a nie użeraniem się z kolejnym rządowym systemem albo robieniem księgowości – przypomniał publicysta "Do Rzeczy".
– Tego osoby patrzące z zewnątrz nie widzą. Działalność gospodarcza nie jest zerojedynkowa na zasadzie działa albo nie działa. Może działać wydajniej albo mniej wydajnie, może działać gorzej lub lepiej – dodał. Zdaniem Warzechy w Polsce być może nie jesteśmy jeszcze bardzo daleko od sytuacji, w której mali i średni przedsiębiorcy – a przypomnijmy, że to oni, nie korporacje utrzymują budżet państwa – przez rządowe regulacje dadzą sobie spokój z biznesem i pozamykają swoje działalności.
Czytaj też:
Dociskanie prywaciarzyCzytaj też:
Gazda, ceper i KSeF
