Tom Rose ostrzega: Trudno byłoby zaakceptować taki rząd w Polsce

Tom Rose ostrzega: Trudno byłoby zaakceptować taki rząd w Polsce

Dodano: 
Thomas Rose, ambasador USA w Polsce
Thomas Rose, ambasador USA w Polsce Źródło: PAP / Szymon Pulcyn
Dla Stanów Zjednoczonych bardzo trudno byłoby zaakceptować rząd z udziałem Grzegorza Brauna - podkreśla ambasador USA w Polsce Tom Rose.

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" ambasador został zapytany, czy wyobraża sobie, że po wyborach parlamentarnych w 2027 roku mógłby powstać rząd z udziałem Grzegorza Brauna. Dyplomata przyznaje, że byłby to duży problem, gdyż lider Korony jest jego zdaniem "bardzo antyamerykański".

– Nie chcę w żaden sposób przesądzać wyniku wyborów w Polsce. To nie moja rola. Tę decyzję muszą podjąć polscy wyborcy. Ale Braun jest jednak bardzo antyamerykański. I każdy wie, w tym opozycja, że byłoby nam trudno coś podobnego zaakceptować. Byłby to dla nas poważny problem – mówił.

Rose podkreślił, że USA utrzymują "znakomite stosunki z premierem Tuskiem". Ambasador wyraził też nadzieje, że Donald Tusk wykorzysta kontakty w Brukseli do deregulacji "potencjału zesklerociałego europejskiego rynku". Jego zdaniem będzie to z wielką korzyścią nie tylko dla Europy, ale i dla Polski.

Dyplomata przyznał również, że to Karol Nawrocki jest głównym rozmówcą Donalda Trumpa, a obaj prezydenci mają świetny kontakt.

– To jednak nie uniemożliwia współpracy z polskim rządem. Mamy zbyt wiele problemów politycznych we własnym kraju, aby jeszcze angażować się w polski spór polityczny. Ja sam spotykam się z każdym – zapewnia.

Rose: Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim

"Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim ani okazywać braku szacunku prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i narodu polskiego" – przekazał kilka dni temu w mediach społecznościowych ambasador USA w Polsce Thomas Rose. To była odpowiedź Stanów Zjednoczonych dla braku poparcia nominacji Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział wcześniej, że nie poprze tej kandydatury. W uzasadnieniu wskazywał m.in. na destabilizowanie sytuacji w organizacjach międzynarodowych, takich jak WHO, NATO, Unia Europejska czy ONZ, oraz prowadzenie polityki transakcyjnej opartej na użyciu siły.

Ambasador USA podkreślił, że Waszyngton ma prawo reagować na tego typu wypowiedzi. "Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta. Każdy Polak ma oczywiście prawo do dzielenia się swoimi opiniami. Ale my też mamy prawo na te opinie reagować" – powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Rose dodał także, że osobiste ataki na prezydenta USA nie są produktywne z punktu widzenia relacji międzynarodowych. Dopytywany o konkretne fragmenty wypowiedzi marszałka, które uznaje za osobisty atak, nie wskazał szczegółów, podkreślając, że jego stanowisko pozostaje niezmienne.

Źródło: rp.pl
Czytaj także