Z INNEJ PERSPEKTYWY Nie będę wymieniał ani nazwiska autora, ani tytułu książki, aby nie być posądzonym o lokowanie na tych łamach kiepskiego produktu.
Chodzi o poglądy, które wpisują się w długą tradycję mitotwórczej działalności narodu niemieckiego.
Od czasu, gdy w XVI stuleciu Marcin Luter wmówił sporej części swoich rodaków, że Kościół przez XV wieków nie znał "prawdziwej i czystej Ewangelii", nasi zachodni sąsiedzi odnaleźli w sobie nadzwyczajną wprost predylekcję do ulegania mitom i legendom, które sami wytworzyli. To zaś oznaczało skłonność do tworzenia takich czy innych utopii, które – jak wierzyli kolejni niemieccy "odnowiciele" świata – można urzeczywistnić za sprawą rewolucyjnej przemocy. Jak pisał Krasiński, "każden Niemiec Robespierrus natus est".
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
