To chyba pierwszy taki przypadek, aby prawicowy prezydent USA i ogarnięty antyprawicowymi obsesjami szef Europejskiej Partii Ludowej (tam są Koalicja Obywatelska i PSL) publicznie poparli jednego kandydata w jakichkolwiek wyborach. Tak stało się w najbogatszym kraju „nowej Unii” i jednocześnie najbardziej zwesternizowanym (jak twierdzi wielu), czyli w Słowenii.
Donald Trump i nieraz krytykujący go Manfred Weber mocno wsparli Janeza Jansę, szefa Słoweńskiej Partii Demokratycznej, trzykrotnego premiera, byłego więźnia (kilka miesięcy odsiadki pod zarzutami korupcji), który po wyjściu z aresztu... ponownie został szefem rządu w Lubljanie.
Jansa to eurorealista, niekryjący sceptycyzmu do kierunku, w którym idzie Unia Europejska, a jednocześnie polityk bardzo proamerykański i proizraelski, co jest dość typowe dla niemałej części europejskiej prawicy. To bardzo odróżniało go od jego głównego rywala, liberała Roberta Goloba.
Szef partii będącej członkiem „Renew”, czyli międzynarodówki liberalnej, kierował słoweńskim rządem przez ostatnią kadencję i mocno naraził się Waszyngtonowi i Tel Awiwowi, uznając wraz m.in. z Francją państwo palestyńskie. Dodatkowo, jako jeden z pięciu krajów Starego Kontynentu, Słowenia zbojkotowała festiwal Eurowizji odbywający się w Izraelu.
Dotychczasowa lewicowo-liberalna koalicja rządowa nie ma większości, ale jej szanse na stworzenie gabinetu są dużo większe niż partii Janeza Jansy. Formacja ekspresowo przegrała wybory o niespełna 0,4% i jeden mandat, ale ma bardzo słabe możliwości koalicyjne (skąd my to znamy?).
Nacjonalistyczna i antyszczepionkowa podczas pandemii partia na prawo od Słoweńskiej Partii Demokratycznej ma pięć mandatów, ale jej lider nie tylko wiele razy deklarował, że nie wejdzie w koalicję z Jansą, ba, nawet podpisał w tej kwestii specjalny... akt notarialny. W ten sposób wyznaczył być może nową tendencję w europejskiej polityce...
Na Słowenii zatrzymała się na razie wielka ofensywa europejskiej prawicy. Być może na Węgrzech eurorealistyczna/eurosceptyczna prawica skutecznie skontruje.
Od roku Janez Jansa politycznie mrugał okiem do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, że jest mu do nas bliżej niż do jego Europejskiej Partii Ludowej i że po wyborach przejdzie do ECR. Średnio wierzyłem jego zapewnieniom (mam na to świadków, łącznie z liderami EKR).
Teraz być może będzie mu łatwiej zrealizować obietnicę — skoro nie będzie rządził, zatem nie będzie potrzebował wsparcia EPL na Radzie Europy. Jednak nie da się wykluczyć, że Słowenię czekają nowe wybory.
Na razie zapach porażki prawicy w Lubljanie czuć w całej Europie. Sondaże mówiły co innego. Liberałowie i lewica wygrali, bo pokazali zewnętrzną, zagraniczną (izraelska firma Black Cube śledzić miała i nagrywać członków rządu) ingerencję w kampanię wyborczą.
Czy to da nam, w Polsce, do myślenia?
