RYSZARD GROMADZKI: Czy państwo polskie stworzone przez pierwszych Piastów powstało w kontrze do procederu handlu słowiańskimi niewolnikami?
TOMASZ SZKOPEK: Tak.
Co to oznacza?
To nawiązanie do jednego z podrozdziałów książki, części polemicznej, w której dokonuję rozbioru tezy, a raczej bardzo rozpowszechnionego w historiografii polskiej od 10 lat poglądu, według którego państwo polskie zostało zbudowane na handlu niewolnikami. W przestrzeni medialnej krąży dużo wywiadów czy filmików na YouTube, w których kilku dość znanych historyków i archeologów forsuje taki pogląd. Przedstawiam w książce tezę, że nie tylko nie ma podstaw źródłowych, żeby twierdzić, iż państwo polskie powstało dzięki handlowi niewolnikami. Przeciwnie – istnieją przesłanki oparte na źródłach, że państwo Polan powstało w kontrze do tego procederu. Choć to mocno publicystyczny zwrot.
Jak go interpretować? Władcy państwa Polan przeciwstawiali się czynnie handlowi niewolnikami?
Raczej uratowali mieszkańców zachodnich części ziem polskich przed losem Słowian połabskich. Autorzy „czarnej legendy” początków naszej państwowości utrzymują, że władcy protopaństwa piastowskiego, czyli od Siemowita, poprzez Lestka, Siemomysła, do Mieszka I, choć nie wiadomo kiedy i który z nich, bo na pewno wiemy tylko, że Mieszko I pojawia się w źródłach w 963 r., mieli podbić grody położone na południowy zachód od „państwa gnieźnieńskiego”. Przede wszystkim grody położone nad Obrą. Chodzi o kilkadziesiąt grodów, które zostały całkowicie zniszczone. Autorzy „czarnej legendy”, na poparcie swojej teorii, powołują się na dwie przesłanki archeologiczne. Pierwszą są pozostałości tych 80 czy 90 zniszczonych grodów nad Obrą. Drugą – liczne na Wysoczyźnie Gnieźnieńskiej depozyty arabskich monet, dirhemów. Na tej podstawie wysuwają oni jednoznaczny wniosek, że Piastowie podbili i złupili grody nad Obrą, a ich mieszkańców sprzedali w niewolę Arabom w zamian za dirhemy, co pozwoliło im zbudować państwo gnieźnieńskie”, które stało się zalążkiem Polski.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
